Szukaj na tym blogu

wtorek, 18 października 2011

O duchu, który się bał - Sanna Töringe


Na przesyłkę z Zakamarków czekaliśmy z niecierpliwością. Wiecie jak kochamy czytać, a tu nagle aż 4 książki skandynawskich autorów na raz. Prawdziwa uczta czytelnicza! Wypatrywaliśmy więc listonosza i gdy wreszcie zadzwonił domofonem, wszyscy staliśmy na baczność przy drzwiach. Dzieciaki nie dały mi nawet podpisać potwierdzenia odbioru. Porwały przesyłkę i postanowiły ją samodzielnie otworzyć  - same odklejały taśmę i otwierały pudełko, a gdy dokopały się do książek - każdy chwycił jedną i... pojawił się problem, bo ich było dwóch, a do czytania - ja jedna! I co tu zrobić? Jak nic przydałby się Salomon. Tyle tylko, że go akurat pod ręką nie było... :)

Na szczęście Starszy wykazał się uprzejmością i zgodził się posłuchać najpierw książki Młodszego - nie dlatego, że jako starszy musi ustępować, ale dlatego, że książka wybrana przez Młodszego była krótsza. Mimo to, widziałam jak bardzo sam nie mógł się doczekać. Kusił go, miłośnika Scooby'ego i jego strrrasznych przygód, zerkający z okładki duch. "Ech" - pomyślałam sentymentalnie - "Jak te dzieci szybko dorastają!" Jeszcze przed rokiem Starszy bał się ciemności i czyhających w nich potworów, a dziś w pierwszej kolejności sięgnął po książkę o duchu. Ucieszyło mnie to, jak dzielnie pokonał w między czasie własne słabości. Z drugiej strony - trochę się bałam o to, co będzie, gdy zajrzymy do środka. Tyle upiorów w jednym miejscu może wystraszyć nawet największego twardziela. No, ale - jak się okazało - nie potworów, które same się boją!

Przykład Starszego i jego "młodzieńczych" lęków nie jest odosobniony. Każdy z nas ma jakieś swoje słabości. Czemu nie miałby ich mieć i duch? Duch, który ze strachu potrafi... stracić głowę. Naprawdę! Czego boi się duch? Wampirów! I to nie byle jakich, bo... całkiem sympatycznych. No, ale i te - zwłaszcza małe - mają prawo do lęku, o choćby na widok telepiącego się kościotrupa! Tak, samotny z natury kościotrup wychodzący sobie jakby nigdy nic z szafy, może wystraszyć każdego, ale i on ma swój sekret. Szczęka opada mu na samą myśl o możliwości spotkania w domu potwora. Tak, tego olbrzymiego potwora z przesympatyczną twarzą, który śpi właśnie w piwnicy. Śpi? Nie, już nie śpi. Ucieka. Niemożliwe? A jednak... i to przed kim? Przed małą szarą myszką!

Z pozoru straszna - ilustracjami i tekstem budująca napięcie i grozę książka, w rzeczywistości okazuje się niezwykle zabawna. Pokazuje dzieciom, że każdy ma prawo do własnych słabości, że w świetle dziennym mijają wszelkie lęki, no i co najważniejsze, że... nie taki duch straszny, jak go malują! :) Duch "pożal się Boże", niewinny mały wampirek, kościotrup przypominający z wyglądu bardziej artystę niż potwora i potwór, który ma tak słodką minę, gdy ucieka przed myszą, że sama mam ochotę go przytulić i pocieszyć, zamiast się go bać. Tak niesamowitej książki o duchach jeszcze nie widziałam! Śmieje się każdy, kto ją czyta - mama, tata, ciocie i babcie. Starszy zaś wprost oszalał na jej punkcie. Zwie ją "najukochańszą", a później biega po domu groźnym głosem wołając "Kapie krew, kapie krew..."

1 komentarz:

  1. Ale fajna książka, chyba się i o tę pozycję pokusimy! ;-)

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)