Szukaj na tym blogu

czwartek, 27 października 2011

Scooby-Doo! Czytaj i zgaduj

Do dziś uśmiech ciśnie mi się na usta, gdy wspomnę naszą letnią wizytę w szpitalu. Usuwanie migdałków. Niby nic przyjemnego, a jednak - gdy już kogoś dopadnie takowa konieczność, życzę mu, by jego czas upłynął równie przyjemnie jak nasz! A wszystko zaczęło się od Scooby Doo...

W sali była nas piątka, a w zasadzie dziesiątka - licząc rodziców. Starszy był najmłodszy z całej ekipy. Może właśnie dlatego tak szybko wkupił się w łaski dzieciaków i ich rodziców. Stał się tamtejszą maskotką i nie powiem, że pomogło mu w tym także to, co wyczyniał po podaniu "głupiego Jasia" :) No, ale to było już dużo później. Na samym początku, kiedy jeszcze nikogo nie znał, usiadł na łóżku i poprosił, żeby mu poczytać Scooby'ego. Wyjęłam więc książeczkę, a ledwie to zrobiłam - z łóżka obok odezwała się 7-letnia dziewczynka. "O, Ty też masz Scooby'ego! Uwielbiam go! Mam tylko jedną książeczkę, mój kuzyn ma trzy, ale i tak to ja jestem jego największą fanką!" Tak oto zaczął się jej słowotok, który z czasem przeszedł w dialog, a następnie w wymianę książeczek. Dzięki temu zostały przełamane pierwsze lody, a ja mogę dziś śmiało napisać, że "Nowych przygód Tajemniczej Spółki" gorąco nie polecam! 

Polecam za to wydawaną od niedawna serię (dostępna m.in. w salonach InMedio) "Scooby Doo! Czytaj i zgaduj". To następczyni publikowanej jeszcze niedawno "Scooby Doo! Czytamy razem", którą mieliśmy ze sobą w szpitalu. Koncept obydwu serii jest taki sam. To krótka, zabawna i za każdym razem inna historyjka napisana dużą, wyraźną czcionką przeplataną grafikami oraz pewnymi wyrazami wyszczególnionymi czerwoną barwą i dużymi literami. Fantastyczny pomysł na rozpoczęcie nauki czytania. Dorosły czyta całość tekstu, a dziecko tylko wyróżnione wyrazy, które zapamiętuje, oraz słowa ukryte pod postacią obrazków, dzięki czemu dobrze się bawi. Dodatkowo na końcu książeczki znajdują się gotowe do wycięcia kartoniki z pojawiającymi się w tekście grafikami oraz ich polskim i angielskim zapisem. Dziecko więc od najmłodszych lat w domu może uczyć się języka obcego. Cały koncept bardzo mi się podoba - łatwa i przyjemna nauka w towarzystwie ulubionego bohatera. Czemu nie? 

PS. Dodatkowy plus za to, że książeczki zostały tak napisane, by edukować i bawić, ale nie straszyć. Historyjki są więc przyswajalne nawet dla młodszych dzieci, w odróżnieniu do tych opisanych m.in. w "Nowych przygodach Tajemniczej Spółki".

1 komentarz:

  1. Coś wspaniałego, bo mój synek też jest ogromnym fanem Scoobiego :)

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)