Szukaj na tym blogu

sobota, 12 listopada 2011

Domowa bibioteczka dla najmłodszych

Dawno już temu na jakimś forum internetowym przeczytałam dyskusję na temat tego, że książki nie powinny służyć do zabawy. Wedle przedstawionych tam argumentów, książka to świętość, a już niemowlę (naprawdę!) winno wiedzieć, że należy ją szanować.

Uwielbiam czytać, a z racji tego wiem też, jak ważne jest poszanowanie książek. Wychodzę jednak z założenia, że nie należy ograniczać dziecku kontaktu z nimi i dlatego już dawno temu dzieciakom stworzyłam ich własną biblioteczkę. Najpierw miał taką Starszy (teraz dorósł do nowej, niedostępnej jeszcze dla brata), teraz - wzbogaconą o nowe pozycje - przejął Młodszy. Wybrałam do niej książki przystosowane do kontaktu bliskiego stopnia z piątym żywiołem - dzieckiem. Takie wykonane z grubej tektury. Póki co wszystkie przetrwały próbę, choć niektóre nieco nadgryzione zębem... nie czasu, lecz dziecka! ;) 

Uważam, że taka biblioteczka to fajny pomysł na zbliżenie dzieci do książek. Maluchy, kiedy zechcą, mogą do niej sięgnąć - oglądać, czy czytać na swój własny sposób. Mogą też w każdej chwili przydźwigać wybrany tytuł rodzicom czy opiekunom i poprosić o przeczytanie - a takiej prośbie trudno ulec. Przynajmniej ja nie potrafię!

A Wy co sądzicie o pomyśle małej, dziecięcej biblioteczki? Czy u Was w domu dzieci mają stały, czy jednak limitowany dostęp do książek?

2 komentarze:

  1. U nas dostęp jest lekko ograniczony, bo półka z książkami jest zamontowana dość wysoko i Nikuś sam sobie książek sięgnąć nie może, ale kiedy ma ochotę to ściągam mu która chce, lub daje mu kilka, on je oglada, "poczyta", i bierze następne :)
    Jednak z racji tego,ze półka zapelniła się już od początku do końca, kilkanaście książeczek ze sztywnimi kartami znalazło już nowe miejsce na parapecie więc do tych dostęp jest nieograniczony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą całkowicie. Nic nie powinno ograniczać dzieciom dostępu do ich książeczek. Im wcześniej maluchy zobaczą, że książki to coś fajnego i wartościowego, przy czym ciekawie spędza się czas, tym później trudniej będzie je od czytania oderwać :) Moje dzieciaki mają swoją własną biblioteczkę. Starsza - 3 letnia Ania - ma w pokoiku dość spory regał dziecięcych książek. Na górnych półkach stoją te "dla starszych dzieci", na dolnej, gdzie łatwo można po nie sięgnąć, dla młodszych. Ania je przegląda, wybiera, czasami się nimi bawi. Młodszy Jasio - prawie roczniak - ma swoje w twardych oprawach. Moje dzieci strasznie kręci "regał rodziców". Chętnie by przejrzeli co nieco :) Ale wiedzą, że to są książki dla dorosłych. Najbardziej mnie rozbroiła Ania pytając: "mamo a jak będę duża, to dasz mi poczytać twoje książki?" Czyli jest szansa, że moje książkowe zbiory się nie zmarnują :)

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)