Szukaj na tym blogu

piątek, 9 grudnia 2011

Zobacz, Madiken, śnieg pada! - Astrid Lindgren

Wyd. Bajka - Sztokholm

Pierwszy śnieg już od kilku dni mamy za sobą, choć za oknem wciąż jeszcze niezbyt zimowo. Chcąc umilić Starszemu oczekiwanie na orzełki, bitwy śnieżne i lepienie bałwana, z biblioteki wypożyczyliśmy książkę Astrid Lindgren "Zobacz, Madiken, śnieg pada!" Teraz czytamy i czekamy!

Wyd. Zakamarki
Od razu muszę wyjaśnić, że tytułu wcale nie pomyliłam (dowód na zdjęciu). Książka, która trafiła w nasze ręce nie została wydana przez Zakamarki, lecz przez Wydawnictwo Bajka-Sztokholm (to raczej nie jest ta dzisiejsza bajka, jak sądzę). Roku publikacji niestety nie podano, choć tego akurat byłam ciekawa. Tłumaczenia dokonała Danuta Rechowicz-Głowacka. Obecna wersja - ta Zakamarkowa - nosi tytuł "Zobacz, Madika, pada śnieg!" Przetłumaczona przez Annę Węgleńską wydaje mi się językowo bardziej uwspółcześniona. Ilustracje oczywiście te same. Ilon Wikland chłodzi na nich zimowym mrozem i grzeje ciepłem domowego ogniska. Lekko staromodne, ale akurat do takiego śnieżnego klimatu bardzo, ale to bardzo mi pasują! 


Wyd. Bajka - Sztokholm
"Zobacz, Madiken, śnieg pada!" to wbrew temu, co sugeruje okładka, historia Lisabeth. To ona na początku książki wypowiada tytułowe słowa do swej siostry. Od nich zaczynają się jej zimowe perypetie. W poszukiwaniu świątecznych prezentów wyrusza w okryte śniegiem miasto, a tam żądna przygody, chcąca udowodnić swą odwagę koledze, a może bardziej samej sobie - wbrew prośbie opiekunki - wskakuje na sanie praktycznie nieznajomego mężczyzny i - bojąc się z nich zeskoczyć - wyjeżdża daleko w las. W końcu zbiera się na odwagę, by powiadomić woźnicę o swej obecności. Ten jednak nie zamierza wracać do miasteczka z pasażerem na gapę. Dziewczynka w samotności przemierza więc las wśród zasp śniegu i kolejnych płatków spadających z nieba (oj, zima potrafi dać się we znaki i jej urok wtedy nagle pryska!). Tymczasem w domu rozpoczynają się poszukiwania... oczywiście wszystko kończy się happy endem, ale szczegółów nie będę już zdradzała.

Książka Lindgren to taka zimowa historyjka ku przestrodze by nie ruszać nigdzie samemu lub z kimś zupełnie nam obcym. Mimo przykrej przygody, jaka spotyka dziewczynkę, pełna ciepła i radości. Klimatyczna lektura w sam raz na długi zimowy lub przedzimowy (jak to ma miejsce w naszym przypadku) wieczór. Polecam - bo warto!

Wyd. Zakamarki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)