Szukaj na tym blogu

środa, 18 stycznia 2012

Jak to działa? - Conrad Mason

Powiem szczerze, że nie przepadam za tą książką. Może dlatego tak długo czekała na swoją recenzję. Dlaczego? Cóż, jestem tylko kobietą. W dodatku z zamiłowaniem do przedmiotów humanistycznych. Do pewnego poziomu rozumiem nawet matematykę (cóż, muszę - skończyłam ekonomię), ale różnego rodzaju technologie zostawiam gdzieś z boku. Niech się zajmują nimi specjaliści! Skąd więc taka książka na naszej półce? Po pierwsze, za sprawą innej pozycji z tej serii - "Recyclingu i odpadków" - którą wspólnie uznaliśmy za rewelacyjną. Po drugie, ponieważ wiedziałam, że spodoba się mojemu synowi.


Zupełnie nie rozumiem, jak to jest, że ani mama, ani tata daną tematyką się nie interesują, a syn jest całkowicie nią zafascynowany. Tak, zafascynowany! Starszego naprawdę trudno oderwać od tej książki. Najchętniej wertowałby ją cały dzień, oglądając obrazki i otwierając poszczególne okienka, w przerwach prosząc o przeczytanie kolejnych informacji technicznych. Ciekawość świata u maluchów jest wprost niesamowita. Starszemu nie przeszkadza nawet fakt, że w tekście pojawiają się czasem jakieś nieznane mu wyrazy, czy skomplikowane zwroty. Nie rozumiejąc czegoś, prosi rodziców o wyjaśnienia. Ciekawi go system działania dźwigni i przekładni zębatej oraz ich praktyczne zastosowania, przerabia budowę silnika samochodowego i dopytuje skąd te dziwne odgłosy w toalecie po spuszczeniu wody. Co ciekawe, nabytą wiedzą lubi się dzielić z braćmi w trakcie zabawy. Ostatnim razem przerabiał z nimi system działania wodociągów, ku prawdziwemu osłupieniu podsłuchującej ich zabawy cioci.

Cóż, muszę przyznać, że choć tematycznie mi książka nie podchodzi, to sama koncepcja i wykonanie są naprawdę bardzo fajne. System okienkowy jest dla dzieci niezwykle wciągający. Tu to, a po otwarciu coś zupełnie innego. W dodatku zaspokaja on dziecięce dążenie do zdobywania coraz szerszej wiedzy, zwłaszcza, gdy zestawimy go z ciekawymi informacjami o świecie, przyrodzie, czy jak tu - budowie maszyn. W książce wszystko podane jest niezbyt skomplikowanym językiem, z którym mój 4,5-latek nie ma większych problemów. W przypadku jakichkolwiek niejasności z pomocą przychodzą mu ilustracje, na których wszystko wyraźnie widać. No dobrze, przyznaję, książka jest rewelacyjna! Łączy w ciekawy sposób przyjemne z pożytecznym. Nie sposób się jej oprzeć. Zwłaszcza, gdy jest się chłopcem! Zresztą, co tu dużo pisać, sami musicie to  koniecznie zobaczyć... tym razem przygotowałam dla Was specjalnie duuużo zdjęć :)

Książki z okienkami w wersji anglojęzycznej ==> KLIK KLIK


4 komentarze:

  1. Dla starszych chłopców jak najbardziej się nadaje :) U nas zostałaby pokochana za same okienka :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy dla trzylatka na prezent sie nadaje? Mam dwie dziewczynki więc tematyka samochodowo-techniczna mi nie po drodze:)
    PAti podczytywacz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecałabym ją raczej dla Starszych dzieci (5, może 6+), gdyby nie fakt, że sprawdziłam ją w autopsji najpierw na Starszym, a później na Młodszym. Co prawda słownictwo dość techniczne, więc na pierwszy rzut oka może wydawać się trudne, ale okienka rekompensują wszystko! Starszy przygodę z tą serią zaczął w wieku lat 4, Młodszy - już podczytuje (skończył 3 niedawno), więc myślę, że powinno się sprawdzić :)

      Usuń
  3. Dziękuję za podpowiedź, pozdrawiam
    PAti podczytywacz

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)