Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 19 marca 2012

Co było potem? - Tove Jansson


Nienawidzę Muminków! To trauma mojego dzieciństwa. Szaro-bura i ponura bajka o abstrakcyjnych, czasem przerażających stworach z kometami, wulkanami i powodziami w tle. Brrr... do dziś przechodzą mi ciarki po plecach na samo jej wspomnienie. W dodatku wydaje mi się, że swym nastawieniem udało mi się zarazić własne dzieci. Szczególnie Starszego!

Niezbyt kuszący to początek recenzji, gdy wiadomo, że dotyczyć ma ona książki o Muminkach. Sama nie wiem, jak to się stało, że przyniosłam ją z biblioteki. Tyle ciekawych książek, a ja masochistycznie sięgnęłam po tę, która z wielkim prawdopodobieństwem miała nie przypaść do gustu ani mnie, ani mojemu synowi. Cóż mnie skusiło? Zasłyszane pozytywne opinie oraz te dziurki, które wycięło EneDueRabe (patrz: foto poniżej).

Szczerze powiedziawszy nie miałam nawet zamiaru pokazywać tej książki Starszemu. Ot, wypożyczyłam, bym mogła sama się jej bliżej przyjrzeć i upewnić, że nawet ciekawa forma książki nie jest mnie w stanie przekonać, gdy w grę wchodzą te nieszczęsne Muminki. 

Wiecie, co było najgorsze, gdy usiadłam już do lektury? Najgorsze było to, że książka mi się SPODOBAŁA! Skreśliłam ją na wstępie, a tymczasem okazało się, że te potworne Muminki potrafią być całkiem sympatyczne i zabawne. Cóż, trudno jest się przyznać do błędu nawet przed samym sobą, a ja musiałam! "A może by tak pokazać książkę Starszemu?" - przeszło mi nawet przez myśl. I jakby na życzenie następnego dnia sam ją znalazł i... zajrzał do środka. Z zainteresowaniem patrzył na nieco niekompletne strony. Tu coś wycięto, tam coś wycięto, ale o co w tym wszystkim chodzi? Zwyciężyła ciekawość. Przybiegł do mnie z książką w ręku i poprosił, bym mu przeczytała. Razem bacznie śledziliśmy perypetie Muminka, który wyruszył na poszukiwanie Małej Mi. Zaglądaliśmy w jedno okienko, później w drugie i nie przeszkadzała nam ani szarość (której wciąż jest sporo), ani te abstrakcyjne - czasem straszne - postacie, bo świetnie się przy tym bawiliśmy! Tak dobrze, że kiedy byłam ze Starszym i Średnim w bibliotece usłyszałam, jak mój syn mówił do kuzyna wskazując na leżącą na regale muminkową książkę: " Zobacz, zobacz, a my mamy taką w domu! Prawda mamo?" Westchnęłam ciężko, po czym odpowiedziałam: "Nie Kochanie, ta książeczka leży tutaj, bo oddałam ją wczoraj" Spojrzał na mnie takim smutnym wzrokiem i zapytał: "A możemy ją wziąć do domu jeszcze raz?" Czemu by nie? Wzięliśmy i znów czytamy! 

2 komentarze:

  1. Hahahaha no normalnie jakbym o sobie czytała :P W dzieciństwie ta bajka mnie przerażała, te okropne duszki, potworki i stworki, brrr :p
    Ale książka już od jakiegoś czasu mnie kusi, tym bardziej, że moje dziecko lubi muminki... Tzn nie wiem czy lubi, ale nie ucieka z krzykiem na ich widok :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja muminki kochałam ale tylko za genialne słuchowisko 'lato muminków'. Książka rzeczywiście bardzo dziwna. I ta Buka, brrr..

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)