Szukaj na tym blogu

sobota, 28 kwietnia 2012

Tupcio Chrupcio. Nie dam sobie dokuczać. - Eliza Piotrowska


O Tupciu Chrupciu nie raz już słyszałam. Przyznaję się jednak bez bicia, że do tej pory nie miałam okazji by poznać go osobiście. Do tej pory, bo kuszona ostatnio nowościami różnych wydawnictw, postanowiłam sprawdzić cóż to za gość lub raczej... cóż to za mysz!

Tak, po długim przeszukiwaniu okolicznych księgarni (zaczęłam, gdy tylko nowe Tupcie weszły na rynek), trafił do nas do domu egzemplarz "Tupcio Chrupcio. Nie dam sobie dokuczać." Wybór tytułu był trochę przypadkowy. Zależało mi na tym, by przetestować jedną z dwóch nowości. Do wyboru miałam więc jeszcze "Tupcio Chrupcio. Umiem się dzielić." Chłopcy z etapu "moje" już wyrośli (Młodszy, przy dwójce starszych, nawet nie miał okazji tej fazy dobrze zaliczyć), a problemy z dokuczaniem zawsze mogą ich spotkać. Czyż nie?

Chrupcia postanowiłam przetestować na Starszym. Raz, ta ilość tekstu wydawała mi się zbyt duża, jak na Młodszego (choć przecież ten nie raz mnie już zaskakiwał, słuchając choćby przygód Geronimo Stiltona). Dwa, Starszy chodzi już do przedszkola - styka się więc z innymi dziećmi. I tymi grzecznymi, i tymi - nie...

Ciepła książeczka o małej myszce spodobała mu się. Z zaciekawieniem śledził przygody sympatycznego Tupcia, u którego w przedszkolu grasowała banda "rozbójników" dokuczających innym dzieciom. Opisane sytuacje przywołały mi na myśl pierwsze chwile Starszego w przedszkolu. Był czerwiec. Dni otwarte. Rodzice mogli popołudniami przyprowadzać dzieci na przedszkolny plac zabaw celem oswojenia z terenem i nowymi kolegami, by we wrześniu łatwiej przebiegła integracja. Starszy wraz z innymi maluchami sobie hasał, gdy tymczasem chłopcy ze średniej grupy (tej, która po wakacjach miała przejąć miano najstarszej) rozpoczęli zmasowany atak. Wszędzie musieli wejść pierwsi, naśmiewali się z młodszych, że są mniej sprawni i ciągle powtarzali "zejdź stąd, idź stąd!" dodając przy tym często mniej eleganckie zwroty. Maluchy miały wówczas do obrony rodziców, a - jak się okazało - we wrześniu problem sam znikł. Chłopcy wrócili po wakacjach odmienieni. Poważniejsi. Nie zawsze jest jednak tak kolorowo. Dziś Starszy zapewne już nawet tego nie pamięta. Teraz to on jest w średniakach, jak podówczas ich prześladowcy. O Młodszego i Średniego nie muszę się martwić, bo w końcu kto jak kto, ale grupa brata im krzywdy nie zrobi. Zwłaszcza, że już wszystkich znają, a reakcja na nich jest zdecydowanie pozytywna. Nie mamy więc obecnie podobnych problemów. Pomimo tego, po skończonej lekturze rozpoczęła się - między mną, a Starszym - długa dyskusja nad zastosowanymi przez małą myszkę metodami. Starszy do mysiej listy dorzucił kilka własnych sposobów zapobiegania niewłaściwym zachowaniom kolegów. Rozmawialiśmy nad ich stosownością - dochodząc do wniosku, że jedne są bardziej właściwe, a inne mniej. Wymiana argumentów trwała dość długo. Starszy się mocno w rozmowę zaangażował. Okazało się, że w życiu przedszkolaka nieraz zdarzają się sytuacje, gdy z kolegami trzeba sobie poradzić. Może nie tak drastyczne, jak u Chrupcia, ale - jak się przekonaliśmy - książka nie tylko takowym jest dedykowana. Służy radą, podpowiadając rozwiązania nawet dla codziennych błahych sporów np. o zabrany mi przez kogoś samochodzik. Dlatego jestem przekonana, że odnajdzie się w niej każdy przedszkolak. No, chyba, że znajdzie się taki, który panicznie boi się myszy. Tylko czy Chrupcia można się bać? Okazuje się, że tak. I nie chodzi tu bynajmniej o fakt, że jest myszą. Jakiś czas temu w luźnej rozmowie z pewną panią psycholog dowiedziałam się, że dzieci, które mają z czymś problem, słuchając lektury danemu problemowi poświęconej, najchętniej chciałyby ją przerwać. Lęk staje się dla dziecka nazbyt realny. Nie powinniśmy jednak czytania kończyć w takim momencie. Warto wytłumaczyć dziecku, że książka się ciekawie kończy, że warto poznać rozwiązanie i zobaczyć, jak myszka sobie poradzi. Dochodząc do finału dziecko podobno patrzy już na książkę zupełnie inaczej.


2 komentarze:

  1. My właśnie jesteśmy po lekturze Tupcia Chrypcia, przedszkolaka na medal :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tupcio Chrupcio the best!

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)