Szukaj na tym blogu

środa, 30 maja 2012

Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków - Disney

Dawno, dawno temu... wcale nie za górami, lecz za kilkoma lasami żyła sobie mała dziewczynka o złotych włosach. Nie, nie spotkacie w tej bajce trzech niedźwiedzi. Spotkacie za to babcię, choć nie jest to też opowieść o Czerwonym Kapturku. W każdym razie jest babcia. Pachnąca wypiekami i... dymem tytoniowym. Babcia najwspanialsza na świecie, która bardzo kochała swoją wnuczkę i na każdym kroku ją rozpieszczała. Co, musicie wiedzieć, w tamtych czasach nie było łatwe. Najpierw socjalizm - gotówka w kieszeni, lecz puste półki. Później otwarcie rynku i... kryzys! Oj, niełatwe to były czasy, niełatwe. Pomimo tego dziewczynka miała w domu różne lalki Barbie, czekoladowe serduszka z jej wizerunkiem na każde niemal zawołanie i wiele, wiele innych niezwykłych rzeczy, które na innych spoglądały jedynie z Pewexowskiej półki. Z tych wszystkich babcinych skarbów, jeden szczególnie wbił się w pamięć dziecka. Piękna, gruba, złota księga zatytułowana "Najpiękniejsze bajki Walta Disneya". Dziewczynka znalazła ją pod choinką, ale była już na tyle duża, by wiedzieć, że nie przyniósł jej św. Mikołaj, a babcia. Oj, cóż to była za księga! Księżniczki i królewicze, mówiące zwierzęta, krasnoludki, bestie... w tamtych szarych czasach wszystko takie piękne i kolorowe, że aż zapierało dech w piersiach. Dziewczynka uwielbiała swą nową lekturę. Za jej sprawą przenosiła się do innego, czarodziejskiego świata. Z czasem jednak gościła tam coraz rzadziej, aż w końcu zamieniła się w dorosłą kobietę i o dziecięcym świecie zupełnie zapomniała. Dziś, dwadzieścia lat później, pozostało gorejące w sercu wspomnienie - i po babci, i po przypominającej ją książce!

Zapewne już się domyśliliście, że ową dziewczynką byłam ja sama. Babcia była mi bardzo bliska, a ta książka zawsze mi się z nią kojarzyła. Była niezwykła, jak ona! Dziś, kiedy babcia już nie żyje, chciałabym do niej sięgnąć. Przypomnieć sobie własne dzieciństwo. Niestety jest to niemożliwe. Książka przepadła w kurzu dziejów. Chcąc przywołać dawne wspomnienia, sięgnęłam więc po jedną z bajek pochodzących z tamtego zbioru - "Królewnę Śnieżkę i siedmiu krasnoludków". Cóż, to tylko mała namiastka całej księgi, a jednak - patrząc na te same ilustracje - pamięć odżyła, a łzy zakręciły się w oku. Przypomniało mi się, jak czytała mi ją babcia i mama, a później - nieskładnie jeszcze - ja sama. Jak zachwycałam się pięknymi postaciami i wzruszałam - prawdziwie wzruszałam - losem królewny. I jeszcze bałam się - o, jak się bałam! - tej strasznej królowej. Ech, dawno to było, dawno temu. A dziś... dziś moi chłopcy odbierają tę bajkę zupełnie inaczej, niż ja niegdyś. Wokół nich pełno jest bajkowych postaci przekrzykujących się żywymi barwami. Pomimo tego, od czasu do czasu lubimy czytać lub słuchać - tu ukłon w stronę Młodszego - jej razem (bo to wersja z audiobookiem, z którego płynie ciepły głos Anny Dymnej). Na co dzień jednak książka nie leży w ich audioteczce (czyli biblioteczce audio), lecz w moim pudle z pamiątkowymi skarbami. Mhm... a czy Wy też macie takie swoje dziecięce klejnoty?

1 komentarz:

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)