Szukaj na tym blogu

środa, 18 lipca 2012

Kubuś i Przyjaciele. Opowieść filmowa - Disney


Jest godzina 4:30 rano. To ostatni dzień. Właśnie domykamy projekt i wszystko musi być idealnie dopracowane. Wcześniej zarwałam już kilka nocy. Zmęczenie sięga zenitu i gdy już, już zamykam oczy, dzwoni telefon. Na zegarze 8:05. "Jeszcze jedna poprawka" - słyszę w słuchawce. Tak chciałam się wyspać. Nic z tego! Telefon obudził dzieciaki. Dom wraca do życia. Szybko, zbyt szybko. "Byle do wieczora" - myślę i z utęsknieniem czekam na moment, gdy dzieciaki wylądują w łóżku, a ja będę mogła przeczytać im bajkę. 
19:00
20:00
20:30
20:45
20:50
20:55
...
Leżą i czekają. A ja? Ja nie mam siły by poruszać ręką, nogą, czy choćby ustami. Kładę się obok nich, włączam audiobooka i... odlatuję!

Miewacie czasem takie dni? Łączenie pracy zawodowej z funkcją pełnoetatowej opiekunki to czasem niełatwa sprawa. W chwilach przesilenia szczególnie doceniam wynalazek, jakim jest "książka samoczytająca". Wtedy, choć nie tylko wtedy. Audiobooki towarzyszą nam bowiem także w czasie podróży, gdy dzieci znudzą się już zabawą w miejscu, śpiewaniem piosenek, czy odgadywaniem zagadek, a mama zedrze już gardło na głośnym czytaniu. Wówczas przychodzą z odsieczą. W krótszych trasach rządzą wierszyki Danuty Wawiłow, w dłuższych - każdy z chłopców ma swoją ulubioną pozycję. Starszy - "Petsona i Findusa", a Młodszy - Kubusia Puchatka. Nie, nie tego w wykonaniu Janusza Gajosa. Tamten dla Młodszego jest jeszcze nazbyt poważny. Syn mój (2,5-letni) na razie zdecydowanie woli disnejowskie projekty. Takie, jak opowieść filmowa "Kubuś i Przyjaciele." Co prawda nigdy nie widzieliśmy samego filmu (zerkając na trailer - myślę, że musimy to szybko nadrobić), ale historyjka spodobała się nam wszystkim. Niezwykły bajkowy świat pełen przygód i niespodzianek, ciekawa zabawa słowem (drżyjcie przed Bendezarem!), duża dawka humoru, sympatyczni bohaterowie i ciepły głos Artura Barcisia, który uwielbiam porównywalnie do głosu starszego Stuhra. Cóż, jakby to rzec najprościej - to jest to, co tygryski lubią najbardziej! Dodatkowym plusem tego audiobooka jest fakt, że nie jest on osobną płytą, ale załącznikiem do książki. Dzięki temu czasem ja sama mogę wczuć się w rolę Barcisia. Może nie wychodzi mi to tak dobrze, jak jemu, ale dzieciaki i tak lubią także i moje wykonanie. Nie wiem, czy to ze względu na matczyny głos, czy na fakt, że wtedy mogą sobie również pooglądać barwne disnejowskie ilustracje, czyli to, czego mnie akurat zawsze najbardziej brak przy okazji słuchania różnego rodzaju audiobooków.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)