Szukaj na tym blogu

środa, 8 sierpnia 2012

Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek - Elliot i Ruth Aronson

Widziałam tę książkę już w naszej bibliotece i przeszłam obok niej zupełnie obojętnie. To chyba przez ten tytuł. Zdecydowanie przeraził mnie ten chłopiec o imieniu Dziadek. Taki staro-młody. Bałam się, że to jakaś sentymentalna historia wyciskająca łzy z oczu (nie mam nic przeciwko takim, ale nie potrafię ich czytać dzieciom, bo głos mi się łamie w trakcie). Odpuściłam więc. Później, całkiem przypadkiem, lektura trafiła do nas do domu i... utarła mi nosa. Kolejny raz przekonałam się, że nie należy oceniać książki po okładce (czy - jak w tym przypadku - tytule).

Dzieła słynnego Elliota Aronsona są podstawą programową nie tylko psychologii, ale także - pedagogiki. Kto zna, ten wie, czego po ich autorze można się spodziewać. Tylko czy na pewno? Oto mamy bowiem Aronsona w nieco innej roli. Nie psychologa społecznego, lecz dziadka, który wraz ze swoją wnuczką - Ruth - snuje bajkową opowieść. Jej bohaterami stają się oni sami. Co ciekawe, zostają w niej zrównani wiekiem. Dziadek na krótką chwilę znów staje się małym chłopcem, by wraz ze swą wnuczką i książkową przyjaciółką wyruszyć ku przygodzie. Jakiej? Sami się przekonajcie. Ja dodam tylko, że oryginalne motywy autorstwa Aronsonów przeplatają się tu z fragmentami doskonale nam znanych bajek - o "Jasiu i Małgosi" czy o "Jasiu i magicznej fasoli" - i gdy napięcie rośnie, gdy Starszy szczęka już zębami oczekując oczekiwanego, nagle... następuje nieoczekiwane ;) Tak, tak, to dzieło, które w świat tradycyjnych wieczornych opowiadań wnosi nową jakość. I to jakość na wysokim poziomie. W końcu któż może mieć więcej fantazji niż małe dziecko (Ruth tworząc książkę miała 6 lat) i więcej wiedzy o społeczeństwie i zachowaniach jego poszczególnych członków niż Aronson. 

W ostatnim czasie to kolejna już pozycja, która mnie tak zachwyciła. Niby prosta, ale przepełniona wyobraźnią i humorem. Do tego podszyta drugim dnem. Drugim, a nawet trzecim, bo dzieci odbiorą ją jako opowieść o odwadze i zaufaniu, ale dorośli mogą posunąć się znacznie dalej. Mogą spojrzeć na nią nawet jako na lekcję polityki. Oooo! Do tych, którzy są zaś ciekawi, jak powstała, skierowane jest posłowie. Równie ciekawe jak sama bajka, choć znacznie bardziej sentymentalne. Na szczęście czytałam je w samotności, więc nie musiałam się martwić łamiącym się głosem, a po lekturze muszę Wam rzec, że... wpadłam po uszy! Tyle tylko, że chwilowo jestem na przymusowym odwyku, bo gdy siostra ma zobaczyła książkę na półce, natychmiast ją porwała do siebie. Teraz czyta ją Średni i pani pedagog, wcześniej wyuczona z Aronsona, a nam pozostały zdjęcia. Przynajmniej możemy na nich podziwiać świetną grafikę Edyty Chachulskiej. Nowoczesną, ale pokorną wobec tekstu. Dyskretnie mu towarzyszącą, a czasem... bardzo smakowitą. Mniam, ślina mi z ust cieknie ilekroć patrzę na te babci - a może bardziej Edyty - wypieki.

FRAGMENT KSIĄŻKI: do pobrania TUTAJ
KUP: TUTAJ

Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek.
Wydawnictwo: Charaktery
Tekst: Elliot i Ruth Aronson
 Ilustracje:
Oprawa twarda
Format: 225x245
Stron: 42
Wiek: 3+

8 komentarzy:

  1. Wczoraj też miałąm przyjemnośc przeczytania tej ksiazki. Powiem szczerze,że mnie tytuł tez nie przyciagał. Ale w środku naprawdę ciekawa i mądra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak... dzieciaki - i Starszy i Młodszy!!! - słuchali w takiej ciszy, że nie mogłam uwierzyć, że to moje dzieci :)

      Usuń
  2. Akurat jestem na etapie szukania książek dla synka, więc idealnie trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w jakim wieku jest synek?

      Usuń
    2. Synek kończy etap niemowlaka, aczkolwiek nie czytamy książeczek dla typowych maluszków. Sięgaliśmy już po Serię Kubusia Puchatka, a teraz czytamy przygody Mikołajka :)

      Usuń
    3. Zazdroszczę, wszystko jeszcze przed Wami :) My też, kiedy Starszy jeszcze za mocno się nie poruszał, czytaliśmy Kubusia (nie bez powodu):) Później przyszła pora na lektury, w których czytaniu aktywnie uczestniczył. Na ten okres polecam szczególnie muchomorowe książeczki. U nas sprawdziły się jak żadne inne i do dziś Młodszy chętnie do nich wraca:

      => http://czytajki.blogspot.com/search/label/Wyd.%20Muchomor

      A póki co mamie polecam też Aronsona - fajny jest, przewrotny, lekko się go czyta - taka alternatywa dla tradycyjnych bajek.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja każdej mamie polecam Bolka i Lolka. Genialni detektywi, może jest to książka już dla trochę starszych dzieci, ale moim dzieciom mają 3 i 5 latek bardzo się podobała. Zuzi podobają się kolorowe obrazki, a Maciusiowi, że poradnik detektywa, który jest w środku. Po przeczytanym rozdziale dzieciaki same bawią się w detektywów, maja z tego dużo frajdy. Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)