Szukaj na tym blogu

wtorek, 4 września 2012

Bajki przez telefon - Gianni Rodari

Ten okazały i pięknie wydany tomik spodobał się Starszemu od pierwszej historyjki. Spodobał i to tak, że nie opuszczał go nawet w trakcie wakacyjnych wojaży. Dźwigał tę księgę w plecaku, gdy wyjechał z dziadkami. Dwukrotnie też zabrał ją ze sobą pod namiot i czytał (a może raczej - ja mu czytałam) w ciemności rozjaśnianej światłem niewielkiej latarki. Mijały dni, zmieniały się okolice, ale jedno pozostawało niezmienne - zawsze po przeczytaniu nowej bajki z ukochanego tomiku chciał wracać do innych, wcześniej przeczytanych historii zamieszczonych w tymże zbiorze. Nie myślcie jednak, że nalegał ciągle na jakąś jedną. Nic z tych rzeczy! Wiecie dlaczego? Dlatego, że wszystkie przedstawione tu bajki są po prostu świetne. Jedna lepsza od drugiej.

Autorem "Bajek na dobranoc" jest Gianni Rodari. Pisałam Wam już o nim przy okazji innej wybornej książki - "Gelsomino w Kraju Kłamczuchów". Przypomnę więc tylko pokrótce, że jest on włoskim twórcą literatury dziecięcej. Oj, może nie "jest", ale raczej "był". Żył bowiem w latach 1920 - 1980. "Bajki..." napisał mając lat czterdzieści (w którym roku? cóż, musicie sami sobie policzyć :P ), a dziesięć później (chyba miał słabość, do okrągłych liczb) został laureatem Małego Nobla czyli zdobywcą Medalu im. H. Ch. Andersena. Jego twórczość zachwycająca niegdyś nawet samych krytyków, dziś stale pozostaje aktualna. Potrafi porwać nie tylko młodych czytelników, ale także tych starszych - rodziców, dziadków, opiekunów. Może dlatego, że światy tworzone przez autora są z jednej strony bliskie, taki niczym codzienny, a z drugiej - dzieją się w nich rzeczy fantastyczne (nie że fajne, choć też, ale przede wszystkim, że wymyślone). Ot, choćby "Dom z lodów". Marzy o takim każde dziecko, a i niejednemu dorosłemu ślinka z ust ciecze, na samą myśl o takowym. Wiecie co jest najlepsze w tej książce? To, że takich światów jest tu kilkadziesiąt. Wymyślone kraje, wojny, czary, słodycze. Wszystko, co może zainteresować dzieci. Każda historia jest inna. Każda wyjątkowa. Opowiada je pewien komiwojażer (znaczy, taki współczesny handlowiec), który stale jest w drodze i nie dysponuje zbyt dużą ilością czasu dla swej rodziny. Nie chcąc jednak zawieść córki, dzwoni do niej co wieczór, by opowiedzieć jej zmyśloną przez siebie bajkę. Opowiadania zawarte w książce, to właśnie owe bajki. Podobno zasłuchane w nie telefonistki pracujące w centrali, przestawały łączyć inne rozmowy. Jakoś mnie to nie dziwi. My także przy Rodarim potrafimy zapomnieć o prawdziwym świecie i tak się zaczytać, że zastaje nas późna noc!

PS. Bym zapomniała, a przecież warto wspomnieć! Ilustracji tu niewiele. Wszystkie "rozpływające się", jakby nierzeczywiste. Doskonale oddające charakter książki. Stoi za nimi znana nam już i bardzo przez nas lubiana Katarzyna Bajerowicz. Czytając, koniecznie na nie zerknijcie!
Bajki przez telefon
Wydawnictwo: Bona
Tekst: Gianni Rodari
 Ilustracje: Bajerowicz Katarzyna
Oprawa twarda
Format: 145x205
Stron: 208
Wiek: 3+

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)