Szukaj na tym blogu

środa, 26 września 2012

Premiera: "Czarna książka kolorów" - Menena Cottin, Rosana Faría

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest widzieć nie widząc? Nie obmacywać, dotykać, nasłuchiwać, ale widzieć. Spośród całkowitej ciemności (nie takiej jak nasza nocna - pełnej łun, blasków, czy cieni, ale takiej totalnej, w której jakby nie było nic!) wyłaniać kształty, wielkości, odległości, a nawet... kolory! Tak, nawet kolory! Nam - widzącym - wydaje się to całkowicie abstrakcyjne, a jednak jest to możliwe - zrozumieć może to niemal każdy, kto odwiedzi "Niewidzialną wystawę".

Podróż po świecie osób niewidomych zaczynamy od części widzialnej. W trakcie zwiedzania przewodnik prezentuje nam przybory ułatwiające życie osób niewidomych. Niektóre są proste, wręcz banalne, a jakże użyteczne. Ot, choćby ten, który pozwala dobierać skarpetki w pary. Dzięki niemu osoba niewidoma nie ryzykuje wyjścia z domu w prawej innej, a lewej innej. Takich przyborów jest znacznie więcej. Książki pisane alfabetem Braille'a, komputery ze specjalnym programem czytającym, koła do nauki ułamków - podzielone na części, wypukłe labirynty (tak, tak, niewidomi też rozwiązują labirynty, by ćwiczyć wyczucie, ale i orientację - dzięki temu później łatwiej pracuje im się np. z wypukłymi mapami), a dla dzieci specjalnie przystosowane zabawki - np. drewniane puzzle o różnych kształtach czy gry planszowe, które zamiast pól mają wgłębienia i nieco większe pionki. Oj, długo by opowiadać. Przy okazji tej prezentacji dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy z nimi związanych - np. jak skonstruowany jest alfabet Braille'a, czy jak używać specjalnie do niego dostosowanej maszyny do pisania. Nie chciałabym Wam jednak zbyt wiele zdradzać, bo przyjemnością jest wysłuchanie tego wszystkiego z ust osoby niewidomej lub słabowidzącej, która wszystkie te przedmioty zna z autopsji, z czymś jej się one kojarzą, okrasza je prywatnymi komentarzami, spostrzeżeniami, humorem. Tak, urok tego miejsca tkwi bowiem także w przewodnikach! 

Po części widzialnej, czekają nas prawdziwe emocje. Trudno ubrać je w odpowiednie słowa. To po prostu trzeba przeżyć samemu. Wraz z grupą nieco onieśmielonych dotychczas ludzi, którzy w większości się nie znają, wkroczyłam do ciemnego pomieszczenia. Zamknięto drzwi i... nastała ciemność. Nie było widać NIC! Początkowo miałam wrażenie, że rysują się przede mną jakieś kontury, zarysy osób, ale szybko okazało się, że to wyłącznie moja wyobraźnia. Osoba, która stała przede mną dawno już się przemieściła, o czym przekonałam się próbując wyciągnąć rękę w stronę jej zarysu. Chwilę później Pani przewodnik zapytała nas o imiona. To było kolejne ciekawe doświadczenie. Głosy zaczęły dobiegać z różnych stron - z łatwością mogłam określić kto stoi bliżej, a kto dalej. To jednak nie wszystko. Te głosy się różniły. I to bardzo. Każdy miał swoje imię. Niby oczywista oczywistość ;), ale na co dzień nie przykładamy do tego aż takiej uwagi. Właśnie, dużo tu było takich oczywistych rzeczy, których widzący - zapatrzeni w setki, tysiące, miliony obrazów - zwyczajnie na co dzień nie dostrzegają. Niewidzialna wystawa może zamyka oczy, ale otwiera zmysły, pobudza nasz mózg do innego działania, myślenia. Tak bardzo, że z początku obce sobie osoby nagle zaczęły mówić, dzielić się odczuciami, rozmawiać ze sobą i wpadać na siebie bez krępującego "przepraszam", które na początku słychać było zewsząd. Kawalerka, ruchliwa ulica, gajówka, spacer nad strumykiem, galeria sztuki, bar. Kolejne pomieszczenia dawały kolejne odczucia. Lęk przed spadnięciem w przepaść, smakowanie owoców, odgadywanie znanych rzeźb i płaskorzeźb. Do tego dochodziła konieczność stałego zachowania ostrożności - by nie wpaść na coś lub kogoś, by się nie potknąć, nie uderzyć, nie wbić sobie drzazgi w palec, nie włożyć ręki w wiadro z sikami ;). Ha, i jeśli myślicie, że to łatwa sprawa, to zapewniam, że świat potrafi zaskakiwać. Asekurujemy się dłonią mniej więcej od pasa do ramion - to co dzieje się poniżej i powyżej bywa zagadką. Można się więc bez trudu potknąć, można też uderzyć w głowę. Zwykle tam, gdzie się tego najmniej spodziewamy. 

Cóż mogę rzec. Ta wystawa jest po prostu GENIALNA! Pokazuje zagrożenia, ale i uroki bycia niewidomym. Uwrażliwia nas na to, że osoby które nie widzą są tak naprawdę takie jak my, jedynie inaczej odbierają świat. Widzą ulice, samochody, autobusy. Widzą kształty. Poszczególne rzeczy łączą z kolorami. Tak, przy tych kolorach warto się zatrzymać, bo to najtrudniejsze do zrozumienia dla osób widzących. Czy to naprawdę możliwe? Tak! Objaśnia nam to "Czarna książka kolorów", która właśnie w dniu dzisiejszym w tej niezwykłej niewidzialnej przestrzeni miała swoją premierę. To pozycja przewidziana zarówno dla starszych, jak i dla młodszych czytelników (od 5 do 99 roku życia). Na czarnych stronach z białym tekstem uzupełnionych alfabetem Braille'a oraz wypukłymi ilustracjami dowiadujemy się, jak wyglądają poszczególne kolory wzrokiem niewidomego chłopca. Żółć jest ciepła i miękka. Brąz - szeleszczący pod stopami, raz pachnący czekoladą, a raz... :) Czerń - zdecydowanie przytulna i miękka jak aksamit, a może bardziej jak włosy mamy. Każdy kolor to inne smaki, odczucia, emocje. 24 strony. Po jednym, czy dwóch zdaniach na każdej. Całość krótka, ale bardzo wymowna. Przemawia do nas tekstem, grafiką, dotykiem. Ważny jest w niej każdy element. Może być wstępem do rozmowy, może być zapowiedzią wystawy. Poważna? I kolor, i trudny temat mogłyby to sugerować, ale - nic z tych rzeczy. Tak samo jak wystawa jest zabawą, poznaniem, odkryciem, tak i ta książka. Nie dziwię się więc, że choć z pozoru monotonna, potrafi na długo wciągnąć młodych i ciekawych świata czytelników.

Kochani, dziś wyłącznie relacja i zdjęcie, jakie otrzymałam od wydawnictwa. Nie miałam czasu na zrobienie własnych, a bardzo chciałam się już dziś - na świeżo - podzielić z Wami swoimi odczuciami. Obiecuję jednak, że nadrobię i pokażę więcej już wkrótce.

2 komentarze:

  1. Bardzo żałuję, że nie było nas na wystawie... A książka rzeczywiście jest niesamowita. Otwiera nam oczy na świat osoby niewidomej. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nadarzy się kiedyś okazja by się poznać :) Wystawa naprawdę dobrze działa na wyobraźnię. Przeżycie niezapomniane! Później, czytając chłopakom książkę, opowiadałam im, co widziałam, ale nie pomyślałam, żeby urządzić im taką super zabawę, jak u Was. Cóż, pewnie jeszcze nie raz nadrobimy. Dzięki za pomysł!

      Usuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)