Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 11 lutego 2013

Jestem miasto. Warszawa - Marianna Oklejak

Dawno już temu miałam napisać Wam o tej książce, ale przez mój nadmiar obowiązków wiele rzeczy ostatnio zaniedbałam. Nic to jednak, bo dzięki temu książka zajęła swoją własną pozycję w naszym księgozbiorze i dziś - dzięki temu - mogę napisać o niej jeszcze więcej. Bardziej osobiście.

Starszy pokochał tę książkę od pierwszego wejrzenia. Cóż, taki z niego mały ciekawy człowiek, a tu dostaje do rąk bez słów opowiedzianą długą i krętą historię stolicy - miasta mu bliskiego, miasta w którym się urodził, miasta w którym żyje, którego zmiany sam już obserwuje. Początkowo usiadł przed nią i dokładnie ją przeglądał. Wiele jeszcze nie rozumiejąc. Ot, zmieniające się obrazki. W końcu przyszedł z nią do mnie i zasypał mnie ogromem pytań. Początkowo prostych. O co w tym wszystkim chodzi? Co to za historia? Każda moja odpowiedź, pobudzała go do dalszych przemyśleń, a tym samym wywoływała szereg kolejnych pytań. Coraz bardziej szczegółowych, coraz bardziej skomplikowanych. Były takie, które zaskakiwały nawet i mnie. Były takie, które wymagały konsultacji z mężem, a ten zaciekawiony sam w końcu włączył się do lektury. Tak, ta książka niezaprzeczalnie działa jak magnes. Wszędzie, gdziekolwiek się z nami pojawiała (a podróżowała już sporo, była nawet w przedszkolu, gdzie syn sam tłumaczył kolegom co, gdzie i dlaczego), przykuwała wzrok - dzieci starszych i młodszych, ale także i dorosłych: babć, dziadków, wujków i cioć. Jedni poznawali dzieje stolicy, inni je sobie przypominali, sprawdzali poziom swej wiedzy przyglądając się szczegółowym ilustracjom stworzonym przez Mariannę Oklejak. Autorka pokazała na nich historię miasta w różnych okresach. Kolejne sztywne rozkładówki prowadzą nas od praczasów do współczesności. Po drodze poznajemy Warszawę szlachecką, rozbiorową, dwudziestoletnią, walczącą, odbudowywaną i tę z okresu stanu wojennego. Obserwujemy jak się rozrasta, zmienia. Widzimy jakim ciosem jest dla niej wojna i jak się po niej dzielnie wydźwiguje. Niezwykle wciągająca to lekcja historii. W dodatku zaserwowana z poczuciem humoru. Na usta ciśnie mi się uśmiech ilekroć przypominam sobie potop szwedzki, gdy najeźdźcy pędząc ze sztandarami głośno wołają IKEA. Takich humorystycznych perełek jest tu znacznie więcej. Wystarczy poddać się urokowi książki i w niej zatonąć.

"Jestem miasto. Warszawa." to sztywna kartonowa książka obrazkowa. Taka jak choćby "Miasteczko Mamoko", czy seria Dwóch Sióstr o sezonowych zmianach na ulicy Czereśniowej. Ćwiczy ona spostrzegawczość (nie tylko dziecięcą!), pokazuje następstwa czasowe, ale także pozwala na przekazanie nawet małym dzieciom wiedzy historycznej. Odnajdą się w niej wszyscy - od 0 do 100 lat. Dzięki obrazkowemu podejściu możemy bowiem odpowiednio dawkować poziom serwowanej wiedzy. Uwielbia ją Starszy, uwielbiam i ja!

PS. Niniejszym chciałabym pozdrowić mojego licealnego nauczyciela historii, dzięki któremu dziś nie wypadam blado przed własnym dzieckiem. Sorze Krzysztofie, dziękuję! ;)


Jestem miasto. Warszawa.
Wydawnictwo: Czuły Barbarzyńca
 Ilustracje: Marianna Oklejak
Format: 270x320
Stron:16
Wiek: 2+

2 komentarze:

  1. Fantastyczny blog! Bardzo podoba mi się taki osobisty , ciepły sposób opisywania książek.
    Pozdrawiam
    K.

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)