Szukaj na tym blogu

czwartek, 18 lipca 2013

Kolorowe Miasta/Coloured Cities - praca zbiorowa


Wybierając się do znajomych zagranicę, zwłaszcza takich, którzy mają dzieci, zwykle mam problemy z doborem odpowiedniego prezentu. Czegoś, co byłoby nasze swojskie, co mówiłoby o naszym kraju, kulturze, a zarazem sprawiałoby radość dzieciom. Takim czymś są bez wątpienia odkryte przeze mnie niedawno dwujęzycznie (polsko-angielsko) wydane kolorowanki będące wspólnym projektem Galerii IllustrateYourself.com oraz Wydawnictwa Tashka "Kolorowe Miasta". Posłużyć mogą one nie tylko jako nasza zagraniczna wizytówka, ale także - dla naszych rodzimych dzieci - jako przewodnik po kraju i świecie. Tak, tak, bo w książce zilustrowane są nie tylko miasta Polski, choć te zdecydowanie dominują. 

"Kolorowe Miasta" to projekt zachwycający w swej prostocie. Ot, niby kolorowanki, ale zupełnie niezwykłe. Różnorodne stylistycznie, bo stworzone aż przez 14 artystów powiązanych z Galerią IllustrateYourself.com, która promuje ilustratorów, grafików, malarzy czy twórców komiksów z całego świata. Wśród nich znaleźli się Przemek "Surpiko" Surma, Marcin "Xulm" Surma, Robert Romanowicz, Marta Szudyga, Paweł Pyzik, Jieun Park, Marcin "Poprostu" Gręźlikowski, Adam Quest, Katarzyna Kołodziej, Paweł Zawiślak, Jakub Mazerant, Adam Pękalski, Ingrida Picukane oraz Christopher Corr. Każdy z twórców najpierw w krótkiej ankiecie opowiada o sobie, a następnie na kilku stronach ilustruje wybrane przez siebie miasto. Do tego pięknie wydanego (półtwarda oprawa, duży format) albumu trafiły: Lublin, Łódź, Kazimierz Dolny, Katowice, Warszawa, Jeonju (Południowa Korea), Toruń, Poznań, Kraków, Sydney (Australia), Melbourne (Australia), Ankara (Turcja), Ryga (Łotwa) i Londyn (Wielka Brytania). Z wieloma z tych miast związana jestem osobiście. Przyglądam się więc grafikom z uśmiechem, zastanawiając się nad doborem miejsc, postaci, symboli. Czy mój własny byłby taki sam, czy inny? Rozbawiły mnie szczególnie łódzkie piramidy. Dzieciaki z kolei oglądając, czy kolorując obrazki wołają: "O, mamo, to widziałem u babci!" W przypadku, gdy danego miasta nie znają, dopytują o szczegóły. Ciekawią ich miejsca, legendy. Niektórych - wstyd przyznać - sama nie znam, więc poszukuję w internecie, zaspokajając dziecięcą wiedzę, a przy tym sama się dokształcając (podobno na naukę nigdy nie jest za późno) i tylko czekam, kiedy zawołają, że "to" chciałyby zobaczyć. Mam tylko cichą nadzieję, że na pierwszy rzut wybiorą sobie raczej Lublin, niż Jeonju czy Melbourne. 

Na końcu książki dzieci same mogą przemienić się w twórców. Czeka tam na nie ankieta - taka, jaką wypełnić musieli autorzy tej książki - oraz miejsce, w którym narysować mogą "swoje" miasto. A może to ja się pokuszę?

Kolorowe Miasta/Coloured Cities
Wydawnictwo: Tashka
Praca zbiorowa
Oprawa półtwarda.
Format: 240x320
Stron: 152
Wiek: 5+

1 komentarz:

  1. rewelacyjna! nam też się bardzo spodobała. nie możemy się doczekać części drugiej i kolejnych miast. :)

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)