Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Czytam sobie - raz jeszcze!


Uwaga, uwaga, chwalimy się! A co! Starszy w czasie wakacji przeczytał samodzielnie swoją pierwszą książkę. Lekturę wybrał sobie sam spośród dwóch serii i kilku tytułów. Jego wybór padł ostatecznie na "Kto polubi trolla?" Zofii Staneckiej. Decyzja nie była jednak łatwa, bo matka podsunęła same dobre książki. Cieszy mnie, że na rynku wydawniczym jest taki wybór. Sam Egmont wydał już 5 tytułów na pierwszym poziomie czytelniczym, a na jesień zapowiadają się kolejne nowości. Wśród nich - kontynuacja przygód trolla Alojzego. To już trzeci tom!

O serii Egmontu przeznaczonej dla młodych czytelników pisałam Wam już jakiś czas temu (o tutaj ==> KLIK KLIK). To właśnie w jej ramach ukazał się pierwszy tom przygód trolla Alojzego. Kolejny pojawił się wiosną wraz z kilkoma innymi tytułami. Teraz to właśnie do wiosennego wydania Alojzego przymierza się Starszy. Cieszy mnie ten jego pociąg do czytania. Jeszcze niedawno musiałam go mobilizować do składania liter choćby w wyrazy "mama" czy "tata". Nie ukrywam, szło mu to bardzo opornie (bardziej z racji psychicznej niechęci do samej czynności, niż braku umiejętności), więc jako matka o litościwym sercu zwyczajnie sobie odpuściłam. Nie cisnęłam, nie namawiałam, a w między czasie syn sam z siebie zaczął łączyć litery do kupy, gdy czegoś potrzebował. Po cichutku, za maminymi plecami. Całkowity przełom nastąpił, gdy trafiły do nas "Wyliczanki" Natalii Usenko. Książka, poza zabawnymi wierszykami, zawiera rebusy i okazało się, że te bardzo zainteresowały mojego syna. Tak bardzo, że sam przyszedł do mnie, bym razem z nim podjęła się ich rozwiązania. Po cichu mu asystowałam. Z dumą, bo szło mu całkiem nieźle. Później Starszy sam wyjechał na wakacje, a w tym czasie nasza biblioteczka poszerzyła się o kilka nowych tytułów (w tym te z wiosennej edycji "Czytam sobie"). Nowsze i starsze wydania ustawiłam razem na jego półeczce (dotychczas stały schowane i czekały, aż syn posiądzie umiejętność czytania). Po powrocie od razu zwrócił na nie uwagę. Przeglądał, przeglądał, aż w końcu wybrał pierwszy tom przygód Alojzego. Niestety, wredna matka powiedziała, że syn nie ma co na nią liczyć, że to książki do samodzielnej lektury i kiedyś przeczyta je sobie sam. Oczywiście wywołało to "protest song", ale, ale... z pomocą przyszedł młodszy brat. No dobrze, przyznaję się! Kiedy Starszy był na wakacjach, Młodszy poprosił mnie, żebym przeczytała mu trolla, a ja - myśląc, że ma jeszcze dużo czasu do "pierwszego razu", przeczytałam mu tę książkę. Mogłabym rzec, że to był właśnie mój błąd, ale chyba nie całkiem, bo kiedy Starszy poprosił mnie, żebym mu książkę przeczytała, a ja powiedziałam, że nie, w dłoń chwycił ją Młodszy i - choć czytałam mu ją tylko raz! - zaczął ją przytaczać z pamięci!!! Nie wszystko było dokładnie takie samo, choć muszę przyznać, że małolat pamięć ma niezłą. Dość, że ja w lekturę nie ingerowałam, a Starszy pomyślał, że Młodszy czyta ją sam i mu pozazdrościł. No i się zaczęło! Wyjeżdżaliśmy właśnie na wakacje, więc dziecię poprosiło, bym spakowała mu i Alojzego, a na miejscu... ha! codziennie sam do mnie przychodził, żeby przeczytać mi jedną, dwie, czasem trzy strony. Nie naciskałam. Więcej, korzystając z wakacji dałam dzieciom całkowicie wolną rękę (urok urlopu spędzanego pod namiotem na własnej działce) i sama zanurzyłam się w dorosłej lekturze. Starszy jednak zawsze znajdował chwilę w ciągu dnia, którą poświęcał na czytanie, aż wreszcie dotarł do końca. Tu czekały na niego naklejki (Młodszy przy okazji skorzystał, w końcu jemu też się należała ;)) oraz dyplom, który sam sobie wypełnił wpisując swoje imię i nazwisko. Dumna byłam przeogromnie! Zawsze bałam się tego "pierwszego razu". Tego, że gdy Starszy już samodzielnie chwyci wiatr w żagle, to nie będzie chciał słuchać lektur czytanych przez mamę. Okazało się jednak, że choć dziecię me stara się czytać samo, to wciąż są pozycje przy których jestem potrzebna. Takie już poważniejsze, bardziej skomplikowane, bo Starszy przy wspólnym czytaniu ogarnia już dużo, dużo więcej. Przy samodzielnej lekturze potrzebuje natomiast krótkich i prostych zdań oraz nieskomplikowanych (choć ciekawych, coby go nie znudzić) historii, które jest w stanie ogarnąć, gdy już uda mu się połączyć pierwsze sylaby, wyrazy, zdania. Takich jak te przedstawione w ramach serii "Czytam sobie".

Wydawnictwu Egmont bardzo dziękuję za tę serię. Serię, która dla nas stała się bardzo wyjątkowa. Tak bardzo, że w prezencie urodzinowym dla Starszego postanowiłam zdobyć pod dyplomem autograf autorki. Ha, się chłopak ucieszy! Lubi takie niespodzianki. Czołg Macieja Szymanowicza w "Mój tato szczęściarz" ogląda sobie co wieczór. Czy mi się uda? Na pewno, w końcu matka jest równie uparta co syn. Jemu udało się książkę przeczytać, to czemu mi nie miałoby się udać z autografem? 

Serię "Czytam sobie" z przyczyn osobistych, ale i zupełnie przymykając na nie oko - gorąco Wam polecam. Na pierwszym poziomie czytelniczym - jak już wspomniałam - ukazało się 5 tytułów: "Sekret ponurego zamku" oraz "Marta i ufoludek" Wojciecha Widłaka, "Psotny Franek" Agnieszki Frączek oraz "Kto polubi trolla?" i "Koc trolla Alojzego" Zofii Staneckiej. Wiosną do trzech wydanych na początku tytułów doszły dwa, a - jak wieść echem niesie - jesienią pojawią się kolejne. Kiedy Starszy opanuje już poziom pierwszy, czeka na niego drugi, później trzeci, a jeszcze później - jak nic - sienkiewiczowska trylogia ;)

Tak już całkiem poważnie, to z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, bo bardzo spodobała mi się inicjatywa, by wciągnąć dzieci do czytania serwując im teksty czołowych polskich pisarzy i okraszając je ilustracjami znanych i cenionych grafików od małego przyzwyczajając dzieci do tego, co dobre. 

PS. O tym, jak dokładnie wyglądają i czym różnią się między sobą kolejne poziomy "Czytam sobie" już Wam pisałam. Dziś, nie chcąc się już powtarzać (i bez tego wpis wyszedł mi już dłuuugaśny), tych, którzy serii jeszcze nie znają odsyłam do swego poprzedniego tekstu (KLIK KLIK). Tam wyczerpująco starałam się wszystko wyjaśnić. Zajrzyjcie, poczytajcie, a gdybyście mieli jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości, pytajcie. Z miłą chęcią odpowiem na Wasze pytania.  





6 komentarzy:

  1. super :-) ja nadal czekam jak mój zacznie sam interesować się książkami. A tu czas do szkoły i będzie musiał już z przymusu do książek zasiadać :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczy, że inni czytają i sam też zacznie, jak u nas ;)

      Usuń
  2. Świetnie, też bym się cieszyła. Ale jeszcze poczekam, mój ma dopiero 4 lata.

    OdpowiedzUsuń
  3. super! swoje pierwsze książki się długo pamięta:) ja do teraz pamiętam, jaka byłam dumna jak swoją pierwszą książkę samodzielnie przeczytałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj dodałem Twego bloga do obserwowanych, zapraszam do siebie na imperium książek i historii, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)