Szukaj na tym blogu

czwartek, 21 listopada 2013

Wszystkie moje mamy - Renata Piątkowska


 "Wszystkie moje mamy" - intrygujący tytuł, a także idąca z nim w parze okładkowa grafika Macieja Szymanowicza, na której widnieje chłopiec i sięgające ku niemu kobiece (czy jak się możemy domyślać - mamine) ręce, których jest aż pięć. Wewnątrz nie znajdziemy bajki, lecz historię napisaną przez współczesną pisarkę - Renatę Piątkowską - w oparciu o prawdziwe wydarzenia historyczne i choć Szymon Bauman, jej główny bohater, tak naprawdę nigdy nie istniał, żyło 2500 innych dzieci swym życiowym doświadczeniem bardzo do niego podobnych. 

Piątkowska, znana dotychczas z opowiadań dla dzieci o lekkim, zabawnym charakterze, tym razem podjęła się naprawdę trudnego zadania. W swej książce - w formie retrospekcji - wraca do czasów II wojny światowej, które sama może znać tylko z literatury czy też przekazów ustnych, a nie z własnego doświadczenia. Przedstawia w niej dramatyczną historię - taką, która znaczy życie człowieka raz na zawsze. To dlatego leciwy już Pan Szymon wciąż przesiaduje w parku z przymkniętymi oczyma wspominając tamte straszne, przesycone smutkiem dni. 

"Może tak siedzieć godzinami. Ma przymknięte oczy i wygląda, jakby drzemał. Ale on nie śpi..." (s.3)

Dramatyzm wspomnień zapewne by nie dziwił, gdyby nie to, że książka napisana została z myślą o dzieciach i to wcale nie takich dużych, bo znajdujących się już w przedziale wiekowym 7+. Jest ona częścią serii "Wojny dorosłych - historie dzieci", którą Literatura wydawała początkowo we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego, a od jakiegoś czasu kontynuuje samodzielnie, pokazując kolejne odsłony wojny widzianej nie z frontu, lecz z perspektywy dziecka, w którego życie wkracza. Dziś cykl liczy już sobie 6 części* W naszej biblioteczce, poza opisywaną już na blogu daaawno temu "Asiunią", mamy jeszcze jeden tytuł - intrygujący tak jak i ten - "Czy wojna jest dla dziewczyn?" W sumie nigdy Wam o nim nie pisałam, bo na początku działalności bloga nie chciałam wspominać o książkach dla dzieci, które czytałam sama dla siebie, bo moi chłopcy wydawali mi się do nich jeszcze zbyt młodzi. Zapytacie, jak to się stało, że Starszemu już wtedy przeczytałam "Asiunię"? Wydaje mi się, że historia Pani Joanny była najłagodniejszą z nich i choć też mnie wzruszyła, przy dwóch pozostałych płakałam jak bóbr. Cóż począć, gdy smutno, a ze mnie ewidentnie typ wrażliwca. 

Powróćmy jednak do samej książki. Oglądamy w niej wojnę wzrokiem żydowskiego dziecka, które nie tylko - jak inne polskie dzieci - boi się bombardowań i pozostałych "standardowych nie-uroków" wojny, ale dodatkowo jest zmuszone nosić opaskę z dawidową gwiazdą i zamieszkać za murami getta, co wywołuje dodatkowe emocje - niezrozumienie, poczucie niższości, gorszości bytu (byle się skulić, spuścić głowę, nie dać się zauważyć!). My dorośli wiemy już dziś, jaki los spotkał getto i większość jego mieszkańców. Na szczęście Szymon go nie podzielił. Owszem, przeżył śmierć matki, ojca, siostry, ale on sam przeżył, a razem z nim 2500 innych dzieci, które na wiele różnych sposobów, z narażeniem życia własnego, ale i opiekuna-wolontariusza, wyprowadzane czy wywożone były z terenu getta, bo "Kto ratuje jedno życie - ratuje cały świat". Organizacja tego wszystkiego była zasługą Ireny Sendlerowej, która za pomocą systemu łączników organizowała takie właśnie "przerzutowe" akcje. To jej tak naprawdę dedykowana jest cała ta książka. 

Historia Szymona sama w sobie nie była łatwa do opowiedzenia. Pani Renata musiała wczuć się w rolę dziecka, co z powodzeniem czyni już od dawna. Tu jednak to dziecko osadzone zostało w odległych autorce realiach czasowych, a jego życie obfitowało nie w radosne, a w dramatyczne wydarzenia. Wybuch wojny, aresztowanie ojca, ciężkie życie w getcie, choroba matki, zatrzymanie siostry, matczyna decyzja o pierwszej samodzielnej przeprowadzce syna, wiadomość o śmierci matki, dalsza tułaczka, by wreszcie trafić do domu - finalnego, choć jakżeż odmiennego od tego pierwszego, rodzinnego, najbliższego. Jak poradziła sobie z tym wszystkim autorka? Brakowało mi trochę tej lekkości, poczucia humoru z jakim pisała p. Joanna Papuzińska. Niemniej p. Renata podeszła do sprawy z dużą precyzją. Starała się jak najdokładniej wszystko tłumaczyć, przekładać na język dzieci, ot choćby obrazując łapankę na plastelinowych modelach. Autorce nie zabrakło też wyczucia z jakim mówiła o sprawach szczególnie trudnych takich jak na przykład śmierć matki, która choć staje się rzeczywista, choć dociera do nas, to tak naprawdę nie jest w żaden sposób określona, nazwana. Ot, dzieje się, lecz niezwykle subtelnie:

" Dobrze, że chociaż pani Sendlerowa odwiedzała go czasami i wtedy zawsze przekazywała mu całusy od mamusi z getta. Aż raz przyszła, mocno go przytuliła i nie wspomniała ani słowa o mamie, a on bał się zapytać dlaczego." (s.32)

Starszy dotychczas przeczytał tylko jeden tytuł z serii, ale ja sama bardzo ją lubię i bardzo ją sobie cenię. Kiedyś na pewno zasiądziemy do niej razem, bo uważam, że warto pokazywać dzieciom jak wygląda historia nie tylko z punktu widzenia dat, frontów, statystyk, ale i człowieka, jego codziennego życia. Dzięki temu staje się ona ciekawsza, bardziej zrozumiała, atrakcyjniejsza dla młodego czytelnika. Dzięki temu chce on poznawać ją dalej.

Tekstowi Renaty Piątkowskiej towarzyszą grafiki wspomnianego już Macieja Szymanowicza, który doskonale "czuje" książki. U Pani Joanny Papuzińskiej, gdzie treść była lżejsza, pozwolił sobie na mocniejsze spotęgowanie nastroju grozy, tu zdecydowanie stara się rozładować napięcie. Owszem, nad miastem wiszą czarne chmury, ale Szymek niesie pełen dziecięcej nadziei balonik, wyglądający niczym biała chmurka. Spadająca z sufitu mąka, chleb sprzedawany na pierścionki, czy "rentgenowskie" zdjęcie pana, który "przemycił" Tadzia - odrobina uśmiechu w tym smutnym świecie.

* Czy wojna jest dla dziewczyn? Paweł Beręsewicz, il. Olga Reszelska, Asiunia Joanna Papuzińska, il.Maciej Szymanowicz, Zaklęcie na "w" Michał Rusinek, il. Joanna Rusinek, Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku. Beata Ostrowicka, il. Jola Richter-Magnuszewska, Bezsenność Jutki Dorota Combrzyńska-Rogala, il. Joanna Rusinek, Wszystkie moje mamy Renata Piątkowska, il. Maciej Szymanowicz. Książki z serii Wojny dorosłych - historie dzieci podejrzeć można na stronie Literatury => KLIK KLIK



Wszystkie moje mamy
Wydawnictwo: Literatura
Tekst: Renata Piątkowska
 Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Oprawa sztywna.
Format: 170x240
Stron: 48
Wiek: 7+

2 komentarze:

  1. Trudne tematy, ale ważne. Takie też trzeba poruszać z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważna i mądra książka. Narracja z perspektywy dziecka pomaga zrozumieć tak trudny temat młodemu czytelnikowi.

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)