Szukaj na tym blogu

środa, 15 stycznia 2014

Gruffalo - Julia Donaldson


Ilekroć sięgam po książki wydawnictwa EneDueRabe pozytywnie mnie one zaskakują. "Mały Duszek Wierciuszek" okazał się zabawną, ale przede wszystkim mega-ciepłą opowieścią. Taką, jakich życzyłabym sobie na rynku wydawniczym wiele. "Gruffalo" to książka zupełnie innego gatunku, a jednak ona również podbiła serca moje i dzieci. Niech argumentem przemawiającym za nią nie będzie to, że stała się światowym bestsellerem, ale fakt, że to jedna z tych książek bez której nie wyobrażamy sobie już dziś naszej domowej dziecięcej biblioteczki. 

Chwytamy książkę w dłoń i... cóż to? Z okładki łypie na nas swym pomarańczowym okiem trochę straszny, choć jednocześnie zabawny stwór. To właśnie tytułowy "Gruffalo". Jego wizerunek przyćmiewa z początku znajdującą się obok myszkę, a to przecież ona jest główną bohaterką tej przewrotnej historii. Ta mała niepozorna postać ma za chwilę skupić na sobie uwagę czytelnika, wyruszając na samotny spacer po ciemnym lesie, w którym czyhają na nią drapieżne zwierzęta: lis, sowa, wąż. Czy ma ona szansę na przeżycie w tych mocno nieprzyjaznych dla siebie warunkach? Okazuje się, że ma. Owszem siła mięśni, szybkość i drapieżne przystosowanie do życia są ważne, ale ważniejsza od nich może okazać się odpowiednia taktyka. W tym przypadku wynika ona z połączenia inteligencji i sprytu. Zimna krew i funkcjonujące na wysokich obrotach szare komórki okazują się bronią nie do pokonania, nawet, gdy przeciw sobie mamy wielkiego, silnego, drapieżnie wyglądającego, choć - jak się okazuje - niezbyt inteligentnego Gruffalo. 

Powróćmy raz jeszcze do okładki. Zerkając na nią trudno uwierzyć, że jest to książka, która podbiła świat. Trochę niepozorna, jak ta myszka, a tymczasem na jej podstawie w 2009 roku nakręcono brytyjski film animowany nominowany do Oscara, doczekała się także przedstawień teatralnych, które wystawiane były nawet na londyńskim West Endzie i nowojorskim Broadwayu. O liczbie nagród i sprzedanych egzemplarzy nawet nie wspomnę. W czym tkwi fenomen tytułu, który wydany został przed piętnastu laty i po dziś dzień ani trochę się nie zestarzał? Bez wątpienia w treści książki. Autorka buduje napięcie, a następnie popuszcza ukazując nam spryt myszki. Raz, drugi, trzeci, aż... napięcie sięgnie zenitu, bo oto przed naszą bohaterką staje we własnej osobie groźny Gruffalo, który miał przecież być postacią wyłącznie fikcyjną. Myszce na szczęście i tym razem udaje się wyjść z sytuacji cało. Może jest trochę zarozumiała, może zbyt pewna siebie, może troszkę chcielibyśmy przytrzeć jej nosa... choćby dlatego, gdy pojawia się Gruffalo, tak naprawdę nie jesteśmy pewni, jaki los dla niej przewidziała autorka. Budowanie napięcia, elementy zaskoczenia to jednak nie wszystko. Do tego dodać należy ogromną dawkę poczucia humoru, ale przede wszystkim wpadającą w ucho treść. Pisany prozą, choć rymowany tekst szybko zapada w pamięć. Dziś moje dzieciaki ten 32 -stronnicowy utwór potrafią już cytować samodzielnie. Przypuszczam, że nawet obudzone w środku nocy by się nie pomyliły. Każdorazowo też przy lekturze głośno się śmieją, a ja wraz z nimi. Podobno oryginał książki jest znakomity. Nie znając go, mogę się wypowiadać wyłącznie o polskim przekładzie. Tu ukłon ślę w stronę Michała Rusinka, który podjął się tego trudnego zadania i wykonał je znakomicie. Tak, tak, takie rymowane przekłady to nie lada sztuka, a tu proszę... wszystko złożone jak należy. Nic nie zgrzyta, nie gryzie, nie boli, ot polski Gruffalo zgrabnym słowem malowany. Musicie do niego zajrzeć, a gdy już raz zajrzycie - przepadniecie z kretesem. Tak jak i my!


Gruffalo

Wydawnictwo: EneDueRabe
Tekst: Julia Donaldson
Ilustracje: Axel Scheffler
Oprawa twarda 
Format: 220x275
Stron: 26
Wiek: 3+

7 komentarzy:

  1. A my już przywyklismy do tłumaczenia w ramach AMBERKA i teraz trudno się na pana Rusinka przestawić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Was rozumiem, gdyby ktoś nam teraz zabrał Rusinkowe wydanie i dał w zamian inne też nie bylibyśmy zachwyceni. Znając moje dzieci, zaraz by mnie poprawiały, że coś źle czytam :)

      Usuń
  2. Wlasnie zamowilam te i 20 innych książeczek dla synka. Zdecydowałam sie w większości na klasyke polska. Blog jest prowadzony pieknie i ciekawie dlatego przejrzeć cały z miła chęcią i poszukam czegoś nowego. Bede wracać. Pozdrawiam z Krakowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie wciąga! Trudno by było zliczyć ilość pozycji w naszej dziecięcej biblioteczce. Mąż krzywo już na mnie patrzy, gdy wspominam o kolejnej półce na książki. Asiu, uważaj, możesz skończyć jak my ;) Ostrzegamy, ale i zapraszamy do siebie. W imieniu swoim i chłopaków, którzy testują (prawie) wszystko na własnej skórze :)

      Usuń
  3. Super! Bede na pewno.
    Najwiekszym problemem podczas zakupow jest dla mnie brak konkretnych informacji na temat ksiazki, tj. czy jest kartonowa czy ma tylko twarda oprawe. Przydaly by sie tez zdjecia srodka, zeby zobaczyc ilustracje. Wydawnictwo Muchomor ma to profesjonalnie zrobione.

    OdpowiedzUsuń
  4. gruffalo znamy i kochamy ale w wersji oryginalnej tej polskiej nie czytaliśmy ciekawe czy też fajna:) i fajnie przetłumaczona

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że nie poznałam Gruffalo wcześniej :-( Piękna książka, a mogła być nasza w wersji oryginalnej angielskiej za jedyne 2 złote. :-( Oj chyba sobie nie wybaczę. Mamy z tej serii Pana Patyczka po angielsku, bardzo miła lektura.

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)