Szukaj na tym blogu

piątek, 5 grudnia 2014

Pepe i spółka znowu na tropie - Jean-Philippe Arrou-Vignod

 

My, miłośnicy wszelkiego rodzaju przygód detektywistycznych, tym razem sięgnęliśmy do literatury francuskiej na tapetę biorąc twórczość Arrou-Vignod'a. Dla nas był to pierwszy kontakt z piórem autora, choć na polskim rynku wydawniczym znane są już jego "Jaśki" oraz pierwsza część recenzowanej właśnie serii. Tak, tak, bo my tradycyjnie zaczęliśmy od końca...

Od razu spieszę z zapewnieniem, że nieznajomość tomu pierwszego nie odbiera przyjemności czytania, a ta - jest niemała. Charakterystyczne postacie i ich niezwykłe - poniekąd detektywistyczne - przygody, opisane w - składających się na tom - trzech niezależnych opowiadaniach, wywołują uśmiech na ustach czytelnika i na długo zapadają w pamięć.

Bohaterowie książki to grupa nastoletnich już przyjaciół. Matylda i Remi zdają się niczym nie wyróżniać, być przeciętnymi, typowymi dla swojego wieku postaciami, choć postawionymi niejednokrotnie w obliczu niecodziennych okoliczności. Nie myślcie jednak, że ich charaktery zostały spłycone, potraktowane przez autora po macoszemu. Nic z tych rzeczy! Arrou-Vignod przyłożył się w tej kwestii. Rzecz w tym, że w opozycji do Matyldy i Remiego zbudował postać niezwykle charakterystyczną, mocno wyróżniającą się na tle reszty bohaterów. Taką, przy której oni bledną. To Pepe Kulka. Osoba, którą można pokochać za jej oryginalność, wiarę w siebie, czy choćby pomysłowość, ale można też znienawidzić, bo:

"Nie dość, że Pierre-Paul de Culbert, dla znajomych Pepe Kulka, jest największym mózgiem klasy Vb, to jeszcze należy do rodziny tak bardzo szlacheckiej, że mógłby figurować na znaczkach pocztowych zamiast królowej angielskiej.

To także najbardziej nieznośna osoba, jaką znam. Wyobrażacie sobie grubaska na krótkich nóżkach tak przekonanego o swojej wielkości, że wygląda jak balon napompowany helem. Lista jego wad zajęłaby całą księgę rekordów: od A jak apodyktyczny do Z jak złośliwy." 

To opinia samego Remiego. Zapytacie więc, dlaczego przyjaźni się on z tytułowym bohaterem? Cóż, lektura przekona Was, że choć Pepe ma trudny charakter, to na pewno nie można przy nim narzekać na nudę. Raz wyrusza na poszukiwanie złotej salamandry, innym razem potwora z Loch Ness. Z pomocą mają mu przychodzić, choć zwykle dzieje się odwrotnie, jego własne wynalazki. Oryginalne, to prawda, ale zdecydowanie mało praktyczne, a czasem - wręcz zagrażające życiu. Dobrze, że Pepe może zawsze liczyć na przyjaciół.

"Pepe i spółka znowu na tropie" to książka napisana z przymrużeniem oka. W swej ironiczności, niezwykle zabawna. Jej zalety nie kończą się jednak wyłącznie na dowcipie. Autor zaplata sieć tajemnic, podnosi napięcie, czasem wręcz mrozi krew w żyłach. Wiedzie dynamiczną akcję z milowymi przeskokami. Jednym słowem - wciąga! Do tego stopnia, że ten liczący sobie ok. 350 stron, solidnie wydany tom, czyta się jednym tchem. No, może robiąc małe przerwy na oglądanie równie zabawnych co treść ilustracji. 

 

Pepe i spółka znowu na tropie
Wydawnictwo: Znak
Tekst: Jean-Philippe Arrou-Vignod
Ilustracje: Serge Bloch
Oprawa sztywna
Format: 150 x 210
Strony: 354
Wiek: 9+

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)