Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Jonka, Jonek i Kleks - Szarlota Pawel


W najbliższym czasie będzie u nas komiksowo. Na pierwszy ogień pójdą przygody Jonki, Jonka i Kleksa. Rodzice, pamiętacie? To trio, które sprawiało, że ja z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych numerów "Świata Młodych". To tam można było śledzić perypetie młodych bohaterów - od lat 70-tych do lat 90-tych XX w. Długo - dzięki czemu dziś niejeden rodzic powinien je kojarzyć. Dawno - więc młodzi czytelnicy mogą ich nie znać. Nic straconego! Egmont już jakiś czas temu wznowił dawne publikacje - wydając 7 komiksowych albumów. Podsuwając je dzieciom przekonacie się, że działają równie wciągająco, jak za dawnych lat. Do nas trafiły już dwa tomy ("Niech żyje wyobraźnia" oraz "Pióro contra flamaster") i zapewniam, że na tym się nie skończy. 

"Mamo, mogę poczytać dziś sam?" - to hasło ostatnimi czasy zarezerwowane dla komiksów. W szczególności zaś dla wspomnianych już bohaterów - Jonki, Jonka i Kleksa (oraz pewnej pary, o której wkrótce). Ich przygody sprawiają, że moje dziecko jest gotowe nie przespać nocy, by dowiedzieć się, co ich czeka. Po kim on to ma, mhm, ciekawe? ;) Ja, niestety, odczuwam przy tym pewien zawód, bo komiks w naszym domu zarezerwowany jest do samodzielnej lektury i - bynajmniej - to nie ja o tym zadecydowałam :( Czytanie chmurek oraz możliwość delektowania się obrazkami tak długo, jak się chce - sprawiły, że syn odstawił matkę na boczne tory. Smuci mnie to - nie dlatego, że nie mam okazji mu czytać, bo ta się zawsze znajdzie, ale dlatego, że z chęcią poczytałabym akurat tę pozycję z nim - ale i cieszy, bo moje dziecko zatapiając się w lekturze ćwiczy czytanie, a jednocześnie przekonuje się, jak bardzo może być ono przyjemne. Tak, obrazkowa forma zdecydowanie przemawia do dzieci. 

Skupmy się jednak na samym komiksie. Autorem przygód Jonki, Jonka i Kleksa nie jest Paweł Szarlota, do czego próbowało przekonać mnie moje dziecko, ale Szarlota Pawel. To pseudonim rysowniczki Eugenii Pawel-Kroll. Ukończyła ona studia na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych m.in. pod okiem Papcia Chmiela (Henryka Jerzego Chmielewskiego - autora Tytusa, Romka i Atomka) i zaraz potem zaczęła publikować swe prace (w tym komiksy) na łamach "Świata Młodych". Stworzony przez nią Kleks pod wieloma względami przypomina mi Tytusa. Tak jak on powstał z rozlanego atramentu. Tak jak on towarzyszy dwójce przyjaciół. Pawel lubiła czerpać inspiracje z twórczości innych. Sam Chmielewski zarzucał jej manierę Walentowicza (tego od Koziołka Matołka). Cóż więc takiego wyjątkowego jest w jej rysunkowych opowieściach? To, że gdy już zacznie, wyobraźnia ponosi ją naprawdę daleko. 

Serię albumów Egmontu otwiera "Niech żyje wyobraźnia". To tu w rozdziale "Poznajmy się" po raz pierwszy spotykamy Jonka i Jonkę. To tu poznajemy historię Kleksa. Czytana dziś - z perspektywy dorosłego - wydaje się nieco infantylna. Nie zapominajmy jednak, że kierowana była (i jest) do dzieci do lat 10-ciu, a więc do najmłodszych czytelników. Ta ich infantylność objawiająca się prostym (ale bynajmniej nie prostackim) przekazem jest więc jak najbardziej na miejscu. Sprawia, że obraz staje się dzieciom bliski i doskonale do nich trafia. Pamiętam to z czasów swej młodości. Mogę to obserwować także dziś na starszym mym synu. 

W kolejnych rozdziałach autorka daje coraz większy upust swej wyobraźni. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, co tym razem spotka naszych bohaterów. A może, co sobie sami wymyślą? Tak, tak, bo to dzieciaki z głową pełną pomysłów. Tak jak i nasze dzieci. Nieraz z uśmiechem na ustach obserwuję, jak moi synowie tworzą wyimaginowane światy. Tak, jak Jonka i Jonek. Nic dziwnego, że bohaterowie są Starszemu tak bliscy. I tak, jak on wywołuje uśmiech na moich ustach, tak oni na jego.

 
 
 
 
 

Jonka, Jonek i Kleks

7 zeszytów komiksowych
=> "Niech żyje wyobraźnia"
=> "Pióro contra flamaster"
=> "W pogoni za Czarnym Kleksem"
=> "Smocze jajo"
=> "Porwanie księżniczki"
=> "W krainie zbuntowanych luster"
=> "Złoto Alaski"

Wydawnictwo: Egmont
Autor: Szarlota Pawel
oprawa miękka
Format: 170 x 260
Liczba stron: 64
Wiek: 6-10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)