Szukaj na tym blogu

wtorek, 25 sierpnia 2015

Mały Książę. Tajemnica starego pilota.


Jest kilka książek, które w mojej biblioteczce zajmują szczególne miejsce. Na półce z ukochanymi lekturami mej młodości obok Piotrusia Pana i bułhakowej Małgorzaty spoczywa anglojęzyczne wydanie "Małego Księcia" z oryginalnymi ilustracjami autora. Tylko bariera językowa sprawiała, że do tej pory pomijałam tę książkę wybierając wieczorne lektury dla mych dzieci. Tytuł doczekał się jednak filmowej adaptacji, a chłopcy sami się oń upomnieli. Wychodząc naprzeciw ich prośbom, sięgnęliśmy najpierw po filmową wersję książki. Pochłonęliśmy ją wszyscy razem w jeden wieczór. Tego samego dnia zdążyliśmy jeszcze przeczytać pierwszy rozdział oryginału, bo po lekturze wersji filmowej dzieci koniecznie chciały poznać prawdziwą historię Pilota i Małego Księcia. 

Co łączy Piotrusia Pana, Małego Księcia i Pilota? Nigdy nie dorastają! Zerkając na zdjęcia z filmowej adaptacji zapytać możecie: "Ale jak to? Przecież Pilot przypomina wiekowego dziadka!" Owszem. Rzecz jednak nie w tym, na ile wyglądasz, lecz na ile się czujesz. Główna bohaterka ekranowej opowieści ma duże szanse na to, by zostać młodą dorosłą. Ratunkiem dla jej wewnętrznego dziecka jest spotkanie z Pilotem. Tym samym, który niegdyś na pustyni spotkał małego chłopca... 

Jeśli nie znacie prawdziwej historii Małego Księcia - koniecznie po nią sięgnijcie! Podbije Wasze serca już od pierwszego rozdziału, w którym pilot opowiada nam o swych dziecięcych artystycznych eksperymentach i olbrzymim niezrozumieniu dla nich płynącym ze strony dorosłych. Jeśli przeczytacie ten krótki, acz bardzo wymowny i wiele mówiący o całej książce rozdział, żadne dodatkowe zachęty nie będą Wam już potrzebne. Razem z Małym Księciem wyruszycie w niezwykłą podróż po Wszechświecie. Podróż, która w niecodzienny sposób opowie Wam o miłości, przyjaźni i przemijaniu. O tym, co w życiu najważniejsze!

Historia filmowa nie jest dokładną adaptacją książki. Jest raczej fikcyjnym opowiadaniem, w które wpleciono fragmenty oryginału. Odnajdziemy w niej Pilota i jego stare notatki, ale cała akcja toczy się nie gdzieś na pustyni, lecz obok nas. Na osiedlu jakich wiele. Pełnym nowoczesnych domów, których mieszkańcy gonią za sukcesem zapominając o tym, co w życiu istotne. Autorzy filmu starają się nam pokazać, że choć upływa czas historia Małego Księcia nie starzeje się. Więcej, ona w dzisiejszych realiach jeszcze bardziej zyskuje na aktualności. Warto się nad nią zatrzymać, pochylić, zastanowić. Warto - w jej efekcie - przeorganizować swe priorytety i zmienić dotychczasowe "plany na życie", bo nie samą pracą żyje człowiek, a przemijanie jest nieuchronną częścią naszego bytu.

Wzruszyłam się. Jak zwykle przy tego typu książkach. Wzruszyli się i chłopcy, choć oni wzruszenia nie okazują łzami. W domu nastała wymowna cisza. Chwila kontemplacji, a później seria pytań, czas na ważne rozmowy o życiu. Bo nie jest istotne, czy masz lat 5, 8, czy 33. Ważne byś nigdy nie zgubił sensu własnego życia. Tego Wam, Kochani, życzę!

DOPISEK WIECZORNY: Dziś byliśmy w kinie. Cudowna to bajka! Chłopcy zachwyceni, choć ich reakcje były nieco różne. Starszy orzekł, że woli film, bo książka opowiada historię w zbyt wielkim skrócie (ostatnio przywykł do długich opowieści czytanych godzinami). Młodszy zaś zapytał, czemu nie powiedziałam wcześniej na co idziemy, bo skoro przeczytał książkę, to po co wydawać pieniądze na kino :)
 

 
 
 

A to wspomniany pierwszy rozdział oryginalnej wersji "Małego Księcia":

 
 
 
 
Mały Książę. Tajemnica starego pilota.
Wydawnictwo: Znak
Adaptacja: Vanessa Rubio-Barreau
oprawa twarda
Format: 135 x 205
Strony: 88
Wiek: 5+

1 komentarz:

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)