Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 28 września 2015

Klub Włóczykijów - Edmund Niziurski, Tomasz Szafrański

Byłam z dziećmi w kinie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że nasz wybór padł nie na kolejną animowaną bajkę z wielkiej amerykańskiej wytwórni filmowej - z tych, co to nigdy nie wiadomo, czy są bardziej dla dzieci, czy dla dorosłych, lecz na rodzimą przygodówkę kierowaną do młodych widzów. Tak, 18 września 2015 r. do kin wszedł obraz Tomasza Szafrańskiego zatytułowany "Klub Włóczykijów". To uwspółcześniona ekranizacja powieści Edmunda Niziurskiego.

Pamiętacie perypetie Pana Samochodzika, "Wakacje z duchami", czy "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa"? Będąc uczennicą szkoły podstawowej oglądałam je wszystkie. Choć czarno-białe potrafiły przenieść widza w prawdziwy świat przygody - czasem trochę niezwykłej, ale jednak rodzimej. Dzięki temu odnosiliśmy wrażenie, że mogła się ona przydarzyć każdemu z nas. We współczesnym kinie takich pozycji zdecydowanie brak. Co prawda do młodych widzów adresowane było "Magiczne drzewo" - zekranizowane na podstawie powieści Andrzeja Maleszki - ale to trochę jednak nie ta bajka. Poza tym od jego premiery minęło już parę lat. "Klub Włóczykijów" zapełnia więc pewną filmową lukę. Pokazuje, że kino dziecięce może mieć inną postać, niż ta, którą karmieni jesteśmy zwyczajowo. Już choćby dlatego wart jest obejrzenia.

Spytacie może tylko, czy takie PRL-owskie historie mają jeszcze rację bytu we współczesnym świecie. Nie oszukujmy się - książka ma już swoje lata. Czy warto wracać do czegoś, co powstało prawie pół wieku temu? W innym świecie, w innych realiach, w innym pokoleniu? Czy coś takiego może zainteresować współczesnych młodych widzów? Myślę, że... - nie, ja nie myślę - po wizycie w kinie jestem przekonana o tym, że tak! Wystarczyło uwspółcześnić akcję i wykorzystać nowe technologie produkcji, które - choć nie ma tu magicznych sztuczek - przyciągają dziecięcą uwagę.

Akcja filmu rozpoczyna się niczym "Mission: Impossible". Włamanie, obchodzenie zabezpieczeń, lasery. Ucieczka przez kolejne sale pełne zabytków mym synom skojarzyła się z kolei z "Nocą w Muzeum" (zwłaszcza ten szkielet dinozaura). Napięcie i dynamizm, a to dopiero początek. Kim są trzej włamywacze? To Wuj Dionizy, dr Bogumił Kadryll i Wieńczysław Nieszczególny - dorośli bohaterowie filmowej opowieści. Właśnie oni prześcigać się będą w poszukiwaniu rodzinnego skarbu rodziny Kiwajłów. Obok nich także postacie dziecięce i młodzieżowe. Kornel Kiwajło jest bratankiem Dionizego. Wuj - uważany za lekko niepoczytalnego - prosi go o pomoc, a chłopiec zapewne by mu jej nie udzielił, gdyby nie Maks - rezolutny kolega Kornela, który woli przygodę od kolejnych nudnych wakacji.  Maks dodatkowo zabiera ze sobą nieco już starszego Cypriana - hipochondryka, dżentelmena szos i kierowcę wyprawy. W ślad za nimi wyrusza zaś - babysitterka, znaczy opiekunka Kornela - Joasia. Mnogość zdarzeń, częste zwroty akcji, nawiązania do hollywoodzkich produkcji (pościg w kuchni przypominał scenę wprost z Bonda) dowcip słowny i sytuacyjny. To naprawdę jedna z lepszych polskich komedii ostatnich czasów (z uwzględnieniem kina dla dorosłych). Może dlatego, że scenariusz oparty został o twórczość docenianego i sprawdzonego już na ekranie polskiego autora. Bez wątpienia, ale Tomasz Szafrański także zrobił swoje. No i aktorzy. Ci starsi - sprawdzeni (Bogdan Kalus, Tomasz Karolak, Wojciech Mecwaldowski), ale i - a może przede wszystkim - młodzi, którzy dość naturalnie wcielili się w swe role (Franciszek Dziduch, Jakub Wróblewski, Piotr Janusz i Kamila Bujalska). Tak, to film rodzinny, który naprawdę przyjemnie się ogląda. 







Klub Włóczykijów
Scenariusz i reżyseria: Tomasz Szafrański
Gatunek: przygoda, komedia, dla młodzieży 
Obsada: 
Bogdan Kalus, Tomasz Karolak, Wojciech Mecwaldowski, Franciszek Dziduch, Jakub Wróblewski, Piotr Janusz, Kamila Bujalska.
Produkcja: polska
Czas trwania: 98 min.
Wiek: 6+
.
Wykorzystano zdjęcia pochodzące z oficjalnego FB profilu filmu "Klub Włóczykijów:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)