Szukaj na tym blogu

wtorek, 23 maja 2017

The Game of...: Zabawa w oczka, Ruszaj w drogę!, Znajdź różnice, Paluszkowa olimpiada, Gra cieni - Hervé Tullet

Tullet, ach Tullet... Znacie tego sympatycznego Francuza? My zakochaliśmy się w nim jeszcze przed pierwszym wejrzeniem. Wszytko za sprawą pewnej wyjątkowej książki - "Naciśnij mnie!". Pokochały ją moje dzieci, wszyscy kuzyni i kuzynki, no i zaprzyjaźnione przedszkolaki. Wszędzie, gdzie się pojawiała wywoływała efekt "wow!" Za jej sprawą, postanowiliśmy poznać autora. Nie, nie musieliśmy wcale lecieć do Francji. To on pojawił się w Polsce, by tu promować swe książki, bo na rynku ukazała się właśnie kolejna. To "Turlututu a kuku, to ja!". Wkrótce ona także miała podbić nasze serca, a tymczasem podbijał je sam autor. Uroczy człowiek. Pełen energii, ciepła, kreatywności. Przepadliśmy! Pod jego urokiem jesteśmy do dziś, choć od czasu naszego spotkania minęło prawie 5 lat. I choć chłopcy teoretycznie z jego książek już wyrośli, mają przecież małoletnią kuzynkę. Doskonałe "alibi". Wszak ktoś musi jej książki kupić, pokazać, poczytać. A tu na rynku wydawniczym pojawiła się właśnie cała Tulletowa seria dla najmłodszych!!!

Zakochaliśmy się na nowo. Ja, chłopaki i nasza mała siostrzenica, która już wcześniej poznała książkę o niezwykłych kropkach ("Naciśnij mnie!"). Dzięki serii "The Game of..." wszyscy przekonaliśmy się ponownie o wielkości jej twórcy. Człowieka nieszablonowego. Artysty i wizjonera. Gościa, który pokazuje, że można inaczej. Uczy, nie - zaraża wręcz - kreatywnością! 

Niewielki format. Kartonowe - pomyślane o najmłodszych - wydanie. Do wyboru aż 5 tytułów. W dodatku każdy inny. Sumiennie ostrzegam, trudno poprzestać na jednym! Wszak każdy jest wyjątkowy. Nie wierzycie? Zobaczcie sami...

"Zabawa w oczka" to "dziurawa" książka, która woła "Spójrz mi w oczy!" Tak, tak, często zapominamy, jak ważny jest dla dzieci kontakt wzrokowy. Rzucamy polecenia w biegu, a po jakimś czasie mamy problem. Okazuje się, że dziecko nas nie słucha. Bo skąd ma wiedzieć, że mówimy właśnie do niego? Warto więc zbliżyć się do malucha, nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Nie tylko wtedy, gdy czegoś od niego chcemy. Także w zabawie. To zbliża. Dzięki oczom Tulleta możemy nie tylko nawiązać lepszy kontakt z dzieckiem, ale też doskonale się bawić, zamieniając się w różne postacie - w Roberta, blond-dziewczę, kota (moja siostrzenica je uwielbia!), robota, głodnego potwora i kosmitów. Śmiechu przy tym co nie miara! A przecież stworzone przez Tulleta maski to dopiero początek dobrej zabawy. Wszak każdej postaci możemy nadać własną osobowość. Dopisać jej historię. Tak, to wyjątkowa książka, którą "tworzymy" razem z dzieckiem. 


Nasz maluch nie umie usiedzieć w miejscu. A zatem - "Ruszaj w drogę!". Wystarczy, że położysz palec na zamszowej fakturze, zamkniesz oczy i... dasz się ponieść wyobraźni. Kim jesteś? Dokąd podążasz? Co masz przed sobą? Czy na pewno mkniesz we właściwym kierunku? Nie zgubiłeś się? Uważaj, by nie zakręciło Ci się w głowie, bo droga jest kręta. To cudowna książka, która zaprasza do zabawy różne zmysły. Zamyka oczy, lecz otwiera umysł!


Teraz - dla odmiany - oczy szeroko otwarte. Zwiększ czujność i "Znajdź różnice". Zadanie to nie łatwe. Zwłaszcza dla najmłodszych. Choć kształty są proste, wiele się tu dzieje. Pozwól się jednak wykazać dziecku. Wszak nie musi znaleźć od razu wszystkich "inności". To szukanie, a nie znajdowanie ma stać się zabawą. A do książki, która wciąż jest nieodkryta chętniej się powraca. Nie wyręczaj więc dziecka, lecz wprowadź je w bajkowy świat. Co tu robią te kropki? Może to gwiazdy, planety, galaktyki, a może kolorowe piłki? Przerzucamy stronę. To potwory? A może kosmiczne pojazdy? Świat przyszłości, albo zwykłe bazgroły? Wesołe, smutne, w kropki, paski i kratki. A może stworzycie własny kosmiczny pojazd. Tak, wyjdźcie poza strony tej książki, nie dajcie się ograniczać schematom!


Do biegu, gotowi, START! Rusza "Paluszkowa olimpiada". Wystarczy flamaster - dwie kropki i uśmiech. A może smutna mina? Albo zdziwiona, lub pełna napięcia? Jak będą wyglądali Wasi zawodnicy, zależy tylko od Was. Pomalujcie swe palce i ruszajcie do zabawy. Czeka na Was skok wzwyż, dźwiganie ciężarów, boks, skoki na trampolinie, biegi i pluski w basenie, a dla zwycięzców - medale i podium. To doskonałe ćwiczenie nie tylko dla dziecięcej wyobraźni, ale i paluszków, które kiedyś będą uczyły się pisać. Warto już dziś dbać o ich sprawność. Pozwólcie więc, by ta książka nabrała życia. Który paluch będzie szybszy? Który paluch będzie lepszy? A może urządzicie prawdziwą podwórkową olimpiadę?


Nadchodzi wieczór. Pora na "Grę cieni". Chwyćcie w dłoń latarkę i "wyświetlcie" na ścianie różne kształty. Czy odgadniecie, czym one są? Co kryje się w zaroślach? Wilk, a może lis? Pójdźcie dalej - stwórzcie własne kształty, albo posłużcie się książkowymi, jako bajkową scenografią. Dodajcie kukiełki i teatr gotowy. Może odegracie na dobranoc "Czerwonego kapturka"? Dzięki temu oswoicie mrok. Pokażecie dziecku, że te groźne kształty to nie potwory, a tylko sprawnie działająca dziecięca wyobraźnia. Wszak nie ma od niej nic piękniejszego. Niech więc rozwija się dalej!


I co - dacie się uwieść Tulletowi? Bo my zadurzyliśmy się w nim po uszy! 

Autor: Hervé Tullet
Wydawnictwo: Insignis
Format: 210 x 150
Strony: 14

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)