Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Bo nauka wcale nie musi być nudna! - lapbook do książki "Akademia Pana Kleksa".


Niedzielne popołudnie. W dodatku przedświąteczne. Moc planów na wieczór - pomoc Szlachetnej Paczce w dźwiganiu szlachetnych paczek, rodzinne pieczenie pierników, zaproszeni goście i nagle... moje dziecko oznajmia, że ma do zrobienia pracę domową. I to nie jakąś tam pracę domową, z którą upora się na szybko, lecz większy projekt. Ot, przypomniał sobie właśnie, że Pani zadała go przed tygodniem. To dlatego jego pierwszy lapbook nie pozwolił na zrealizowanie wszystkich pomysłów, jakie pojawiły się w trakcie tworzenia, ale... sam pomysł tak przypadł nam do gustu, że zapewne jeszcze niejednokrotnie do niego powrócimy!

Lapbook, to taki laptop, tylko w wersji unplugged. Tworzony samodzielnie. Chcąc go wykonać potrzebne będą co najmniej dwie kartki sztywnego papieru (np. z bloku technicznego) sklejone ze sobą za pomocą taśmy lub teczka na dokumenty, z której odcinamy wszystkie wystające części (opcjonalnie - możemy ich nie wycinać, lecz wykorzystać na stworzenie dodatkowych kieszonek). Co poza tym? Głowa pełna pomysłów i wszystko to, co nawinie się nam pod ręce - kartki, karteczki, koperty, kolorowe taśmy klejące, flamastry, żelpeny, naklejki, guziki, obrazki, zdjęcia, pocztówki. Temat? Dowolny. Lapbook Starszego poświęcony jest lekturze - "Akademii Pana Kleksa", ale wcześniej cała klasa wspólnymi siłami stworzyła takie dzieło dla swojej wychowawczyni, która była akurat chora. Z pozdrowieniami, życzeniami zdrowia i pomysłami na nudę. My natomiast mamy zamiar wykorzystać ów pomysł do nauki historii. Tak, cały czas szukamy sposobów na to, jak łatwo i przyjemnie przyswoić ten nowy dla Starszego przedmiot. Umówmy się, czytanie podręcznika i wkuwanie go na pamięć to najgorszy z możliwych pomysłów. Dlatego zrobimy sobie kieszonkowy, niezelektryzowany laptop z przegródkami na postacie, daty, wydarzenia, zagadki i wszystko inne, co tylko przyjdzie nam do głowy. Lapbook uniwersalny, który będziemy wykorzystywać stale, aktualizując tylko jego zawartość (fiszki z datami, nazwiskami, wydarzeniami). Co Wy na to?

Tymczasem pozwólcie, że zaprezentuję Wam lapbook Starszego. Umówmy się, mógłby być o wiele lepszy, gdyby mój syn przypomniał sobie o nim wcześniej. Nie zabrakło mu pomysłów, lecz czasu. Liczył np. że wykorzysta pojawiające się w "Akademii Pana Kleksa" wierszyki, chciał zamieścić plan lektury, zrobić odsyłacze do różnych bajek, napisać własne zagadki... oj, było tego trochę. Ostatecznie skupił się prawie wyłącznie na tym, czego wymagała Pani (notka biograficzna autora, opisy postaci oraz samej Akademii), a i tak skończył prace nad projektem koło 21:00, kiedy matka powiedziała "Dość!"
   

1 komentarz:

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)