Szukaj na tym blogu

niedziela, 11 marca 2018

Czarno na białym i biało na czarnym, czyli "Kominiarz" i "Piekarz" Dominiki Czerniak-Chojnackiej


Lubię, gdy dziecięca książka czymś mnie zaskakuje, bo skoro zaskoczy mnie, z pewnością dla moich dzieci okaże się doskonałą szkołą "kreatywności". Cieszy mnie też fakt, że coraz częściej takie pomysłowe książki wychodzą spod piór, a może bardziej - z pracowni polskich autorów/artystów. Znaczy to bowiem, że kreatywności w narodzie nie brak, a także daje nadzieję, że i w przyszłości jej nie zabraknie. 

Skąd takie przemyślenia? Pojawiły się po lekturze "Piekarza" i "Kominiarza" Dominiki Czerniak-Chojnackiej. Dziewczyna stworzyła kartonówkę. Bardzo prostą graficznie, a jednocześnie ciekawą stylistycznie. Łatwą w odbiorze, bo ilustracje - oparte na kontrastach - są przejrzyste, skupiają uwagę na najważniejszym, a treści nie ma tu wiele. Jest za to edukująca, ciekawa, zabawna i rymowana, a przez to wpadająca w ucho. I jeszcze przez to, że pełno tu wyrazów dźwiękonaśladowczych - tego, co małe tygryski lubią najbardziej. Czytając książkę szybko przeskakujemy ze strony na stronę, a stron - jak na kartonówkę - jest tu bardzo dużo. Ta skoczność zaś sprawia, że dziecko nie ma czasu na nudę. Wszystko zostało dokładnie przemyślane. Nawet czcionka jest duża, wyraźna, jednolita (z wyjątkiem wyrazów dźwiękonaśladowczych, ale nawet tu pozostaje czytelna dla przedszkolaka). To fajne, bo gdy moje dzieci rosły z czasem chętnie powracały do książek ze swego wczesnego dzieciństwa, by przeczytać je sobie samemu. Ta książka z pewnością nie sprawi trudności rozpoczynającemu przygodę z czytaniem przedszkolakowi. 

No, ale... ja tu już do samodzielnego czytania doszłam, a nie wspomniałam jeszcze o najważniejszym. Poza wszystkimi wspomnianymi już zaletami, ta książka ma jeszcze jedną. Mianowicie - jest dwustronna. Można ją czytać od początku i od końca. Mamy więc dwie książki w jednej. Raz poznajemy przebieg dnia kominiarza, innym razem - piekarza. Od rana do wieczora. Od wstania do spania. I choć historie te są do siebie podobne, mimo wszystko każda jest inna. Choć zaczynają się i kończą tak samo, przebieg każdej z nich jest odmienny. I pod względem słownym, i pod względem graficznym. 

Książka pomyślana została o najmłodszych dzieciach - takich, jak moja siostrzenica, ale okazuje się kreatywnym źródłem także dla starszych - takich, jak jej brat, czy moi synowie. Po lekturze chłopcy zaczęli tworzyć sami swoje dwustronne książki. Potrzebny był papier, klej, kredki i dwa pomysły. Jeden z chłopców wymyślał historię od przodu, drugi od tyłu. Co prawda nigdy nie zeszły się one tak ładnie jak pani Dominice, ale... wszakże od czegoś trzeba zacząć, by kiedyś kimś takim jak pani Dominika zostać. 

Fajnie jest mieć rodzinę, w której jest dużo dzieci. Starszych inspirują rzeczy należące do młodszych, młodszych - te będące w posiadaniu starszych. Dzieci wzajemnie wpływają na swój rozwój, uczą się od siebie. A my - choć z książek dla naj, najów już wyrośliśmy, wciąż możemy z nimi obcować. To tym fajniejsze, że książki dla starszaków mają coraz mniej ilustracji, a my kochamy książkowe obrazki. Zwłaszcza takie pomysłowe i zabawne jak te!


Piekarz
Kominiarz
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Grafika i tekst: Dominika Czerniak-Chojnacka
Oprawa twarda, książka kartonowa
Format: 115 x 220
Strony: 54
Wiek: 8+

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)