Dwumiesięcznik "Książki". Magazyn do czytania.


W ubiegłym roku dopadł mnie książkowy kryzys. Łatwo go było dostrzec, śledząc mój blog. Zdecydowanie ubyło na nim wpisów. Cóż, chłopcy czytają sami, a ich książki nie są już kilkunastostronicowymi pozycjami. Często są to grube tomy, które... owszem, mogłabym sobie przeczytać, ale bez nich - to już nie ta sama przyjemność. W dodatku dla siebie też nie mogłam znaleźć żadnej lektury. Nie przeczytałam nic "dorosłego" przez prawie pół roku! Kiedy nadszedł grudzień i świąteczna przerwa, którą zwykle spędzałam z książką w dłoni - powiedziałam sobie: "Dość, pora się ogarnąć!" Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Najpierw sięgając do świątecznych prezentów, a później - robiąc duże zamówienie w księgarni internetowej. Wszak wiadomo, że jak na półce leżą nieprzeczytane książki, to trudno im się oprzeć. Nie mając jednak pomysłu na to, co przy okazji owego zamówienia wybrać - zaufałam trochę blogom, trochę księgarnianym bestsellerom. Z większością książek trafiłam dobrze, ale były i takie, przy których zwyczajnie żałowałam wydanych pieniędzy! Przymierzając się do kolejnego zakupu chciałam uniknąć grafomańskich, wtórnych powieści, którymi podobno zachwycają się tabuny polskich czytelniczek, a których uroku ja sama jakoś nie potrafiłam dostrzec. Sięgnęłam więc po wydawany przez Gazetę Wyborczą dwumiesięcznik "Książki", licząc, że specjaliści od literatury będą wiedzieli więcej o moich potrzebach i oczekiwaniach. Nie myliłam się!

Na rynku wydawniczym dzieje się wiele, dlatego czasopismo "Książki" pomogło mi w uporządkowaniu tych wszystkich wydawniczych nowości. Dzięki niemu w świecie książek nie poruszam się już po omacku. Wszystko to, co dla czytelnika ważne - mam w jednym miejscu. W dodatku - w ciekawym i kompetentnym wydaniu. 

"Książki" to nie tylko opisy i recenzje wydawniczych nowości. To - przede wszystkim - duża porcja ciekawych artykułów z literaturą powiązanych. Jest więc opowieść o Marku Krajewskim, przy okazji pojawienia się na rynku jego nowej książki "Dziewczyna o czterech palcach" (nowy tom z Popielskim w roli głównej - już mam!). W nawiązaniu do premiery "Kultu" (na mojej liście "musisz to mieć") powstał ciekawy artykuł Kamila Bałuka o polskich objawieniach. Oj, było ich trochę! A jak komunistyczne władze się "ładnie" z nimi rozprawiały. Warto przeczytać! Podobnie jak artykuł "O dwóch takich, co mieli niewolników" nawiązujący do książki "Nierozłączni" poświęconej braciom syjamskim Chang i Eng. Katarzyna Surmiak-Domańska w swoim tekście skupia się na paradoksie, jakim było utożsamianie się braci z klasą "białych panów", pomimo ich azjatyckiego pochodzenia. A, że nie samą książką żyje człowiek... w czasopiśmie znajdziemy także "Żywoty filmowców polskich", rozprawę "Koniec z Netflixem" - o tym, czy powieści wygrają z serialami, a nawet motyw podróżniczy - opis szwajcarskiego szlaku Via Alpina. Naprawdę dużo tu (110 stron) fajnej, ciekawej, różnorodnej treści. 


Jako matka dwójki chłopców i autorka bloga poświęconego literaturze dziecięcej, nie mogę pominąć z tej perspektywy najważniejszego - dodatku poświęconego "Najlepszym książkom dla dzieci i młodszych dorosłych". To prawdziwa gratka dla młodych czytelników i ich rodziców. W czwartek o 22:14 mój starszy syn zamiast iść do łóżka, zasiadł do wspomnianej lektury i trudno go było od niej oderwać. Co prawda artykuły kierowane są tu bardziej do dorosłego odbiorcy, ale opisy książek - to już inna bajka. Można je poczytać i powybierać to, co przypadnie nam do gustu. I tak oto, po lekturze "Książek" nie tylko matka stworzyła swoją "musisz to mieć" listę. Starszy wśród książkowych nowości także znalazł coś dla siebie. W oczekiwaniu na kolejny numer, czeka nas zatem wizyta w księgarni, czyli to, co tygryski lubią najbardziej!

Komentarze