Szukaj na tym blogu

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołajkowo...


Dzieci jeszcze śpią, ale Mikołaj już podrzuca im Mikołajkowe prezenty pod poduchę. Będą wśród nich oczywiście także książeczki. Miały być tylko małe malutkie, ale mama zajrzała dziś do sklepu...

Weszłam tam jak zwykle po coś zupełnie innego. Starszy się rozchorował i coby efektywnie wykorzystać jego dni wolne od przedszkola, postanowiłam kupić trochę materiałów zdobniczych (brokatowe kleje i mazaki, materiały, gąbki, cekiny, wstążeczki), żeby rozpocząć produkcję ozdób choinkowych. Kto mnie zna, ten wie, że mając już pełen koszyk nie mogłam sobie odpuścić wizyty na stoisku z dziecięcymi książkami. Ech, co tam się przed Świętami dzieje! Dawno już nie widziałam w tym sklepie takiego porządku i tylu cudnych pozycji na raz! Dostałam prawdziwego oczopląsu. Łaziłam raz w jedną, raz w drugą stronę i nie mogłam się zdecydować, co tak naprawdę bym chciała.

Byli "Goście na Boże Narodzenie" - książka autorska Svena Nordqvista (tego, co to namalował Mamę Mu) o świątecznych przygodach Pettsona i jego kota Findusa, z której dowiadujemy się, że nawet ze skręconą nogą można cudnie spędzić Święta, gdy ma się wokół dobre sąsiedzkie dusze, a w taki dzień oczywiście nie może ich zabraknąć!

Były "Wiersze na Boże Narodzenie" Doroty Gellner (tej, od uwielbianego przeze mnie "Gryzmoła") - bogato ilustrowana zimowa poezja dla młodszych i starszych dzieci. Zaczytałam się w niej przez chwil kilka, ale ostatecznie odłożyłam ją na miejsce, bo znalazła się na naszej liście pożądanych prezentów świątecznych i - a nuż - trafi do nas w Wigilię. 

Był Pan Brumm, o którym pisałam Wam niedawno za pośrednictwem portalu CzasDzieci.pl. Tym razem oczywiście w wydaniu świątecznym - "Pan Brumm obchodzi Boże Narodzenie". Mało rozgarnięty miś, jego rybka i Pan Borsuk wybierają się do lasu po choinkę, a wyprawa nie może obejść się bez przygód. 

Była też książka "Tato, a kiedy przyjdzie Święty Mikołaj?" Markusa Majaluomy. Ostatnio z biblioteki przydźwigaliśmy inną jego książkę - "Tato, popłyńmy na wyspę." Starszy jeszcze nie miał okazji jej przeczytać, ale ja i owszem. Uśmiałam się przy niej przeogromnie. Jeśli dzieci znowu dały tacie tak w kość, jak wówczas, to mogło być równie ciekawie i zabawnie. Może jeszcze w tym roku będziemy mieli okazję się o tym przekonać...

Był "Koszmarny Karolek i świąteczny świr", ale od niego jeszcze chwilowo trzymamy się z daleka. Znając nas zapewne to trzymanie się z daleka nie potrwa długo :)
 
Była "Zaczarowana Wigilia" i "Basia na Boże Narodzenie". Były "Opowiadania wigilijne. Pod choinkę od polskich pisarzy". Była "Zima". Były też Zakamarki, których w Empiku daaawno już nie widziałam. Ucieszyłam się przeogromnie i utonęłam w lekturze. Najpierw "Patrz, Madika, pada śnieg!" - bardzo chciałam porównać, bo z biblioteki przynieśliśmy ostatnio tę książkę w jakiejś starej edycji innego wydawnictwa.  Później "O zimie". Ostatecznie jednak stanęło na "Bożym Narodzeniu w Bullerbyn". Wybrałam je dla Średniego, który ma już w domu i podobno lubi "Dzień Dziecka w Bullerbyn". Synom wybrałam pozycje mało świąteczne, ale kto powiedział, że Mikołaj musi przynosić książki o Świętach. Starszy dostanie o poranku Emila - bo kocha, a jakoś tak się dotychczas składało, że Emil przychodził do nas z zewnątrz - a to od Średniego, a to z biblioteki. Zadowolenia z tego prezentu jestem pewna! Młodszy zaś otrzyma "Babo chce" Evy Susso. Wzięłam książkę w rękę i pomyślałam, że mu się spodoba. Zobaczymy... dam Wam znać jutro, a póki co zmykam do łóżka, może i mi Mikołaj wrzuci coś pod poduszkę ;)

5 komentarzy:

  1. też muszę skoczyć do empiku, książeczki zapowiadają się bardzo ciekawie a trzeba zrobić paczkę dla bratanicy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, a może nie do empiku? Tyle się teraz pisze o tym, jak niecnie traktują wydawców i autorów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, wiem, wiem... sama nie lubię Empiku, a jeszcze go promuję :( Nie lubię panującego na dziale z książkami bałaganu, nie lubię tego, że nigdy nie ma u nich co ciekawszych i wartościowszych pozycji(z mojego punktu widzenia), nie lubię, bo na zamówienie internetowe czekałam wieki... wszystko tam działa nie tak jak trzeba. Wspomniałam o nich, bo zaskoczyła mnie ta przedświąteczna odmiana na plus, ale na minus dodam zaraz (poza tym, co mówi się wokół) informację o dłuuugaśnych ostatnio kolejkach! Dlatego szczególnie przed świętami polecam małe księgarnie i internet!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupujmy w małych księgarniach. Nie karmy potwora...

    OdpowiedzUsuń

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)