Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Piotruś Pan i Wendy - J.M. Barrie


Nawet "Nie kończąca się historia" okazała się mieć swój koniec. Co prawda konsekwentnie do niego dążyliśmy, ale gdy wreszcie nadszedł - poczuliśmy niedosyt. Co by tu wybrać, by nie zaniżyć poziomu? Mój wybór padł na "Piotrusia Pana i Wendy" w przekładzie cenionego przez nas Michała Rusinka oraz oprawie graficznej jego siostry - Joanny Rusinek. Starszy zaakceptował książkę bez oporów już po pierwszym rozdziale. Swój sprzeciw wyraził jedynie Pan Mąż i Ojciec. Nie wypada źle myśleć o ukochanym, ale zaczęłam go podejrzewać o tak płytkie pobudki, jakimi kierował się Cynowy Dzwoneczek na widok Wendy. Cóż, jak tu nie być zazdrosnym widząc słabość żony do innego faceta?

Piotrusiowi rzeczywiście trudno się oprzeć. Nawet, gdy ma się już XXX* lat. Choć moja słabość do tego kawalera jest niczym słabość dorosłej już Wendy. Cudnym wspomnieniem młodzieńczości. W przygodach Piotrusia rozczytywałam się bowiem dawno temu i dziś powracam do nich z sentymentem, ale i z nieco innym - dorosłym już spojrzeniem. Takim, w którym mniej jest zachwytu, a więcej dystansu. Czytam, dziwiąc się, że ten mój ulubiony bohater miał aż tyle wad. Czytam, zadając sobie pytanie: "M., jak to możliwe, że pokochałaś takiego zarozumialca?" Cóż, zdaje się, że od najmłodszych lat miałam słabość do nieposkromionych charakterów - literackich, choć nie tylko. Może to stąd mężowska zazdrość?

Buntownik z wyboru. Mimo słusznego już wieku, mierzonego w latach ludzkich, wciąż niedojrzały. Otoczony zapatrzonymi w niego dziewczynami, choć niedostępny. Niedający się przywiązać. Wciąż goniący za przygodą. Czyż nie takich kawalerów kochają młode kobiety? Czyż nie tacy kawalerowie najczęściej łamią ich serca? Niejedna dziewczynka da się więc powieść na pokuszenie książce Barriego. Ach, przenieść się jak Wendy do niezwykłego, czarodziejskiego świata. Świata, w którym, będąc dzieckiem, można jednocześnie spełnić marzenie o dorosłości. Świata, w którym można stać się mamą cudnej gromadki i mieć u swego boku jedynego w swym rodzaju, wyjątkowo dzielnego Piotrusia. Świata, w którym można przeżywać niezwykłe przygody.

No dobrze, ale skoro to książka dla dziewczyn, czemu zdecydowałam się ją przeczytać swojemu synowi? Bo, gdy dziewczynki utożsamiają się z Wendy, chłopcy mogą wcielić się w rolę Piotrusia, a jeśli nie w niego samego - cóż, dużo tu męskich bohaterów. Są bracia Wendy, zapodziani chłopcy, piraci, jest też najczarniejszy z czarnych charakterów - Kapitan Hak. Nie brakuje także tego, co chłopcy lubią najbardziej, czyli ogromu przygód, w których można wykazać się swym męstwem. Niekoniecznie na Piotrusiowy sposób. Czytając książkę Starszemu, z uśmiechem na ustach słuchałam jego późniejszych opowieści o tym, jak on sam w danej sytuacji by postąpił. Czasem, jeszcze nim doszliśmy do jakiegoś fragmentu, syn miał już swoją wersję wydarzeń. Wersję zaskakującą polotem nie mniejszym, niż ten autorski. Cóż, kto jak kto, ale dzieci mają talent do fantazjowania.

Uwielbiam tę książkę. Za to, że pozwala snuć się wyobraźni różnymi torami. Za to, że fantazja wychodzi daleko poza jej strony. Kocham ją za brak ogłady. Za to, że nic tam nie trzeba, za to ze wszech miar można cieszyć się niczym nieposkromionym dzieciństwem. Podoba mi się w niej także to, że mogą ją czytać dziewczęta, chłopcy, a nawet - dorosłe mamy. Tak, tak, one także znajdą tu coś dla siebie. A tatusiowie, cóż, oni mają trochę ciężej... mieszkanie w budzie, mhm, chyba już wiem, czemu Pan Mąż był przeciwny lekturze :)

PS. Uwadze mojego bystrego słuchacza i obserwatora nie uszedł fakt, że w najnowszym wydaniu Znaku Cynowy Dzwoneczek okazuje się być wróżką rodzaju męskiego. Autor u końca książki pisze:

"- Zawsze jest mnóstwo młodych - wyjaśniła Wendy, która stała się teraz autorytetem w sprawach wróżek - bo wiesz, kiedy dziecko roześmieje się po raz pierwszy po urodzeniu, to rodzi się wróżka, a ponieważ ciągle rodzą się dzieci, więc i ciągle rodzą się wróżki. Mieszkają w gniazdach w koronach drzew. Fioletowe są chłopcami, a białe dziewczynkami. A niebieskie to po prostu małe głuptaski, które nie są pewne czym są."  (str. 305)

Tymczasem na okładce... :) 

_____________

* Ponieważ kobiet się o wiek nie pyta, sami w miejsce krzyżyków wstawcie sobie to, co tam o mnie myślicie.

 
 

Piotruś Pan i Wendy
 Wydawnictwo: Znak  
Tekst: J.M. Barrie
Ilustracje: Joanna Rusinek
Przekład: Michał Rusinek
Oprawa twarda 
Format: 179x135    
Stron: 327 
Wiek: 7+

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)