Szukaj na tym blogu

piątek, 14 kwietnia 2017

Czytam sobie! Mogę być, kim chcę!


"Czytanie to działa" zapewnia na swym facebookowym profilu wydawnictwo EGMONT. Nie mogę się z tym nie zgodzić. Czytam dzieciom już od 10 lat. Dla tych, którzy nas znają i potrafią liczyć, spieszę z wyjaśnieniem, że choć w kwietniu Starszego nie było jeszcze na świecie, to "do brzucha" czytałam mu już Kubusia Puchatka. Po polsku i po angielsku. Od tamtej pory pochłonęliśmy setki książek i komiksów. Niektóre po kilkadziesiąt razy. Wariactwo? Może, ale za to przyjemne i pożyteczne!

Pamiętam, jak w przedszkolnej grupie mojego starszego syna na pytanie, komu rodzice czytają wieczorami książki, rękę podniosły dwie osoby. Dwie z 25. Moja siostra powtarza to pytanie rokrocznie. Zwykle do podliczenia wystarcza jej rąk u jednej dłoni. Przytaczam zawsze ten przykład, gdy słyszę, że czytelnictwo wśród dzieci ma się coraz lepiej, że rodzice są coraz bardziej świadomi. Nie, Kochani! Nawet kampania "Cała Polska czyta dzieciom!" nie utrwaliła w nas przekonania o tym, że warto. Teraz o konieczności samodzielnego czytania przypomina EGMONT. 2 kwietnia w Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci ruszyła druga odsłona akcji "Czytam sobie! Mogę być, kim chcę!"

EGMONT do współpracy zaprosił znane twarze m.in. Olgę Bołądź, Wojciecha Malajkata, Karolinę Malinowską, Borysa Szyca, osoby wykonujące ciekawe zawody, ludzi z pasją jak Mateusz Kusznierewicz - żeglarz-sportowiec, Julia Chmielnik - dyrygentka, czy Marcin Michalak - pilot oraz specjalistów - psycholożkę, kulturoznawczynię i biblioterapeutkę. To oni mają promować czytelnictwo wśród najmłodszych za pośrednictwem telewizji i internetu.

W obecnej kampanii EGMONT skupił się na tym, by pokazać dzieciom, że książki mogą mieć wielki wpływ na ich przyszłość. Wszak to w oparciu o nie rodzą się życiowe pomysły i pasje. Dzięki nim zyskujemy pewność siebie, która pomaga w dążeniach do realizacji marzeń i pragnień.

Więcej o akcji przeczytacie TUTAJ.


Kampania promująca czytelnictwo prowadzona jest w oparciu o serię książek "Czytam sobie". O ich zaletach pisałam Wam już wielokrotnie: TU, TU, TU, TU, TU i TU. Wraz z kolejną odsłoną akcji, do serii dołączyły nowe pozycje. Starszy czyta już co prawda poważniejsze książki. Młodszy za to, po "połknięciu" wszystkich dostępnych w domu tytułów z poziomu 1, wkroczył właśnie na poziom 2. Dorzuciłam mu więc do puli "Cuda z mleka. Pankracego i Tataraka na tropie bakterii" oraz "Troję. Historię upadku miasta." I wiecie co się okazało? Że pierwszy książki przeczytał Starszy, a że czyta już szybko, nie potrzebował na to nawet godziny!

POZIOM 2

Składam zdania (800-900 wyrazów w tekście, dłuższe zdania, także złożone; elementy dialogu, 23 podstawowe głoski oraz "h", ćwiczenie sylabizowania).

"Troja. Historia upadku miasta" otwiera nową pod-serię zatytułowaną "Mity". Książka trafiła do nas w odpowiednim momencie, bo chłopcy - po wysłuchaniu "Baśnioboru" - ciekawi są wszelkich mitycznych stworzeń, od których u Brandona Mulla aż się roi. Razem z "Troją" trafiły więc do nas także audiobookowe "Najciekawsze mity greckie". Będziemy się doszkalać. Tak, tak, ja także, bo choć wiele mitycznych stworzeń znam, z taką nereidą miałam jednak problem. A tu proszę... odnalazłam ją już w "Troi". Co prawda u Zosi Staneckiej więcej krzyżówek genetycznych nie wypatrzyłam, ale lektura i tak okazała się bardzo ciekawa. Tak, tak, poziom drugi to jest już coś. Można "zaszaleć" i rozwinąć akcję. Historie nabierają życia. Tylko jak tu zamknąć w 800-900 słowach całą historię podboju Troi, ze wszystkimi wątkami pobocznymi i wyjaśnieniami kto jest kim? Okazuje się, że można. Chłopcy byli zachwyceni. Ciekawa, wielowątkowa akcja. Wojna, walki, intrygi, herosi, bogowie i piękne boginie.  Bohaterów tylu, że można się w nich pogubić. Dzieci zachowały jednak czujność. Zawsze mnie to w nich zachwyca. Im bardziej skomplikowana akcja, tym skupienie większe. Matka może się zgubić, oni nigdy :) 

Historia pani Zosi jest niejako streszczeniem, w dodatku pomijającym część głosek. Mimo to bardzo przyjemnie się jej słucha. Tak, słucha, bo tym razem to Młodszy był moim lektorem. Czasem jeszcze czyta sylabami, ale idzie mu coraz lepiej. Okazją do wykazania się były dla niego imiona bohaterów. O ile w przypadku znanych słów można pozwolić sobie na krótkie tylko zerknięcie, to tu potrzebna była uwaga i skupienie. Doskonałe to ćwiczenie czujności oka młodego czytelnika.  

___________
Tekst: Zofia Stanecka, Ilustracje: Piotr Fąfrowicz

"Troja. Historia upadku miasta" - Opowieść Homera o wojnie trojańskiej to najważniejszy mit heroiczny, na którym ufundowana została grecka cywilizacja. Grecy składali bohaterom tej opowieści ofiary jako herosom, poemat Homera był punktem odniesienia dla całej późniejszej greckiej literatury, a greckie dzieci na Homerowej „Iliadzie” uczyły się czytać i myśleć. Niniejsza książeczka przybliża historię upadku Troi, kładąc nacisk na jej być może najważniejszy aspekt: już dla starożytnych Greków „Iliada” była opowieścią, w której pochwała bohaterstwa łączy się z refleksją nad bezsensem wojny. I to jest być może najbardziej aktualne przesłanie tej opowieści.
 
Liczba stron: 48, oprawa miękka + skrzydełka, format: 145x185 mm

 

Jeszcze większym wyzwaniem okazały się "Cuda z mleka". Takie długie wyrazy jak fermentacja, cytoplazma, czy drobnoustroje to nic przy petityzacji i lactobacillus acidophilus. Pełna gimnastyka wzroku, buzi i języka. Cudowność! I ten zasób nowego słownictwa. Trudne wyrazy wyjaśniane były na bieżąco w tekście. Zagadką pozostał dla mnie jedynie kumys. Sprawdziłam w słowniku i... zdziwił mnie nieco jego alkoholowy charakter, ale wszak "człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce" (cytując klasyka - znaczy Terencjusza). 

No dobrze, ale zapytacie o co chodzi z tymi mlecznymi czarami. O chemię, Kochani, o chemię! Justyna Bednarek przenosząc głównych bohaterów do bidonu z mlekiem, opisuje nam procesy jakie w nim zachodzą. To książka fantastyczno-przygodowo-naukowa. A że moje dzieci są ciekawe świata, otwarte na przygody i mają wybujałą wyobraźnię - to był kolejny strzał w 10. Muszę przyznać, że z każdym kolejnym rokiem coraz lepiej typuję książki dla chłopaków. Cóż, trochę się już znamy, wiele razem prze...czytaliśmy! To zobowiązuje!!!

___________
Tekst: Justyna Bednarek, Ilustracje: Marzka Dobrowolska

"Cuda z mleka. Pankracy i Tatarak na tropie bakterii" - Kiedy w mleku zachodzi proces fermentacji, bakterie mlekowe sprawiają, że powstaje kefir lub jogurt. Jak to się dzieje i dlaczego fermentacja zmienia smak mleka? Ta historia przeniesie małego czytelnika w świat biochemii. Pamiętajmy przy tym, że fermentowane produkty mleczne są polecane ze względu na obecność bakterii probiotycznych.
 
Liczba stron: 48, oprawa miękka + skrzydełka, format: 145x185 mm

 

Dotychczas w ramach serii "Czytam sobie" wydano 54 tytuły na 3 poziomach czytelniczego zaawansowania. Są one dziełem znanych i cenionych współczesnych autorów i ilustratorów. Ostatnio - poza wspomnianymi wyżej tytułami - do serii dołączyły:  

POZIOM 1 

Składam słowa (150-200 wyrazów w tekście, krótkie zdania, 23 podstawowe głoski w tekście czytanym, ćwiczenia głoskowania)

Tekst: Rafał Witek, Ilustracje: Jola Richter-Magnuszewska

"Dobry pies" - Bazyl to bardzo niesforny pies. Natalka cały czas stara się go wytresować. A choć Bazyl nie zawsze robi to, czego się do niego oczekuje, jest niezastąpionym przyjacielem w najtrudniejszych chwilach. „Dobry pies” to urzekająca opowieść o przyjaźni i psim przywiązaniu.
 
Liczba stron: 32, oprawa miękka + skrzydełka, format: 145x185 mm



POZIOM 3

Połykam strony (2500-2800 wyrazów w tekście, użyte wszystkie głoski, dłuższe i bardziej złożone zdania, alfabetyczny słownik trudnych wyrazów).

Tekst: Ewa Nowak, Ilustracje: Agata Kopff
 
FAKTY "Edisson. O wielkim wynalazcy" - Żeby osiągnąć sukces, trzeba ciężko pracować i nigdy, ale to przenigdy się nie zrażać i nie poddawać. A co zrobić, gdy po milionie nieudanych prób nadchodzi sukces? Trzeba koniecznie zakrzyknąć z radości, pogratulować sobie w duchu (albo nawet na głos!) i w nagrodę zjeść kawałek tortu, popijając sokiem jabłkowym. O tak! Jak myślicie, czy Edison lubił sok jabłkowy? 

Liczba stron: 64, oprawa miękka + skrzydełka, format: 145x185 mm 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znasz tę książkę? Lubisz ją? A może z jakichś względów Ci się nie spodobała? Podziel się ze mną swoją opinią, zostaw ślad. Niech wiem, że czytasz, że wracasz, że to co robię ma sens :)